Saturday, 25 April 2015

Moja bitwa o Anglie cz 72

      Wiola po raz kolejny spisala sie na medal. Tym razem po odkryciu Piotra I jego firmy doradztwa podatkowego. Piotr byl absolewntem londynskiej akademii z dyplomem kwalifikacyjnym, ktory to wlasnie rozpoczal wlasna dzialalnosc I byl glodny sukcesu. Nie mieli wtedy jeszcze wielu klientow, wiec Piotr osobiscie zajal sie nasza sprawa. Skontaktowal sie z oficerem podatkowym prowadzacym nasza kontrole I negocjowal z nim dlugo, az udalo mu sie wywalczyc rewizje. Czyli kontrola odbedzie sie raz jeszcze, tylko tym razem przygotuje ja Piotr I bedzie obecny podczas je trwania. Bylem w stanie zaplacic Piotrowi kazde pieniadze, by tylko udowodnic jakim dupkiem byl Jaroslaw I na jaki stress oraz straty nas narazil. Po dwoch tygodniach studiowania kazdego rachunku oraz kazdej cyferki, Piotr odnosi pierwszy swoj zawodowy sukces. Oswiadcza nam, ze wygralismy ta bitwe. Udowodnil wiele niedociagniec I pomylek Jaroslawa. Musimy jednak zaplacic kare. Niestety urzad podatkowy nie odpuszcza tak latwo. Na szczescie nie jest to kwota £12.500. Kara jest o wiele mniejsza, jednak nadal wysoka. Zostala zredukowana do £3.500. To I tak sukces w porownianiu z poprzednia. Calosc splaty mamy rozlozona na miesieczne raty. Nie bedzie tak zle, jednak to kolejny rachunek do placenia, ktory nam przybyl.

 Odbywamy kolejna rozmowe z moja matka. Nie jestesmy w stanie wiecej jej placic za opieke nad Juniorem. Wogole ciezko nam jest tez utrzymywac ja I najlepiej jakby wrocila do Polski. Jestesmy Przekonani, ze domysli sie I zrozumie nasz przekaz. Jednak wieczor konczy sie inaczej. Siedzi smutna przed TV, a jej lzy kapia na podloge. Gdy pytamy zdziwieni o co chodzi, kreci tylko glowa I teraz juz szlocha I rozpacza. Po chwili wybucha mowiac "ze jej to w zyciu sie nic nie udaje". Jestesmy w szoku. Przeciez to my dostalismy kolejnego kopa w dupe od losu, to nam sie nie uaje, to my wciaz mamy pecha, to my powinnismy byc zalamani I plakac. Ona powinna nas wspierac, doradzac, wskazac ktora droga isc, byc naszym mentorem I opoka. Niestety to nie ona. Od tego momentu jej stosunek do Juniora, do swojego ukochanego wnuczka zmienia sie o 360 stopni. Kompletnie przestaje zwracac na niego uwage, nie interesuje sie nim wogole. Czas spedza, niczym prezydent-bohater,  na rozwiazywaniu krzyzowek I ogladaniu TV. Nie pomaga nam przy sprzataniu, nie gotuje, czasem tylko burknie, gdy Arti zostawi zabawke na srodku pokoju. Podkresla wyraznie, by sprzatal po sobie.  W koncu poznaje Petera, swoja przyszla, angielska milosc. Wlasciwie, to cieszymy sie z tego. Moze Peter zadba o nia I zabierze do siebie? Spotykaja sie czesto I spedzaja duzo czasu razem. I choc jej Angielski jest bardzo ubogi, to w jakis sposob dogaduja sie.  Widac, ze sa szczesliwi.
 Peter jest duzo starszym od niej osiemdziesiecioletnim wdowcem. Mieszka w Kingston, w poludniowym Londynie. Jest rodowitym Anglikiem, co matce najbardziej odpowiadalo. Pomimo wieku, jest bardzo aktywny I sprawny. Jezdza na wycieczki, strzelaja z luku, chodza do pubu I na potancowki. Peter dodatkowo pracuje w sklepie komputerowym, by dogodzic swojej nowej krolowej. A wymagania krolowej sa bardzo duze. Przez ostatni rok miala sporo pieniedzy I pozwalala sobie na wiele, wiec teraz, po odcieciu pepowiny Peter ma za zadanie rozpieszczac ja w kazdy mozliwy sposob. Krolowa najbardziej lubi szwajcarskie czekoladki. Chcialaby tez flakonik perfum dostac na KAZDEJ randce I najchetniej jadac tylko w restauracjach. Peter jest przerazony, pracuje ponad sily, jednak wyglada na zakochanego. A jak mowi stare, chinskie przyslowie: "Milosc jest gorsza od rozwolnienia", wiec milczy I pracuje jeszcze wiecej, by zadowolic swoja dame.

  Oferta od Adila I Omara obejmowala wyburzenie pietrowego sklepu, uprzatniecie I wywiezienie wszystkiego co pozostalo po tym sklepie oraz wywoz gruzu. Mielismy na to dwa tygodnie. Ponownie poprosilem Przemka o sile robocza, do tego zatrudnilem moja brygade od Alana I zabralismy sie do roboty.
 Adil byl uchodzca z Iraku, byl w moim wieku. Dorastal w Niemczech I tam ozenil sie z rodowita Niemka. Po kilku latach ona dostala prace w londynskim banku I tak zamieszkali na wyspie zwanej Great Brytain.
 Wspolnikiem Adila byl Omar. Starszy kuzyn z dyplomem pediatrii. Omar nie byl juz taki sympatyczny I to on blokowal rozne pomysly oraz zakwestionowal moja cene na ta prace. Majac juz spore doswiadczenie, podsuwam im umowe do podpisania. Jednak przebiegly Omar zwleka z oddaniem podpisanego egemplarza. Zdesperowany zarobieniem jakichkolwiek pieniedzy, ulegam Omarowi I lekcewaze zwrot jego kopii umowy.
 Adil I Omar mieli zapewnic niezbedne materialy I narzedzia oraz ciezarowke do wywozu gruzu. Na mojej glowie bylo zapewnic sile robocza I przypilnowac, by pracowali wydajnie I przestrzegali BHP. 
 Oprocz kilku niewielkich wpadek, praca przebiegala bez problemu. Najwiekszym klopotem bylo dla nas parkowanie samocodow. Ogolnie to w Londynie odwieczny problem. Zanim Omar wpadl na pomysl zarezerwowania trzech miejsc parkingowych, zaplacilismy po kilka mandatow.
 Po przepracowaniu tygodnia, nadszdl czas na pierwsza wyplate...
cdn

No comments: