Friday, 3 April 2015

Moja bitwa o Anglie cz 69

          Szanowny pan Jaroslaw, pogromca paragrafow podatkowych, samozwanczy mistrz kalkulatora, przyslal mi list lacznie z kopia pisma z urzedu podatkowego, ktory to urzad zapowiedzial kontrole w naszej firmie AAW Services I prosil o dostarczenie calej dokumentacji. Kontrola wydawala by sie byc calkiem zwyczajna I nic w tym zlego. W swoim zyciu przezylem nie jedna taka kontrole  I nigdy nie bylo problemu, nigdy nie dostalem zadnej kary do zaplacenia. Jednak tym razem dziwilo mnie  dlaczego Jaroslaw tak oficjalnie mnie informuje o tym. Cos tu bylo nie tak.
 
 Po zamowieniu kolejnej ciezarowki z dostawa materialow dla Alana, moje konto kredytowe w tej hurtowni budowlanej przekroczylo limit, wiec poprosilem Alana o zaplate kolejnej faktury za nasze wykonane uslugi. Jednak Alan zamiast uregulowac zaleglosci, zamiast dac mi kolejny czek na wskazana kwote, zadzwonil do menagera tej hurtowni I poprosil go o podwyzszenie limitu kredytowego dla mnie. Bylem zaskoczony tym ruchem. Alan tlumaczyl sie mocno, ze czeka na przelew z banku, a bank chce widziec efekty pracy zanim przesle kolejne pieniadze. Tym razem to ja kontaktuje sie z bankiem Alana. Wyrazajac swoj niepokoj pytam, jakich efektow oczekuja, skoro zrobilismy juz tak wiele, a oni sa niezadowoleni. Konkretnej odpowiedzi nie dostalem, jadnak pani manager wyrazila swoje obawy, ze Alan moze potraktowac nas  jak poprzednich wykonawcow. Byla poprostu ostrozna I sugerowala, bym  zainwestowal swoj kapital, a bank napewno to zauwazy I wszystko wyrowna. Tak wiec zrobilem. Zwiekszylismy kredyt do maksimum w naszej hurtowni, otwozylem tez konta kredytowe w innych hurtowniach oraz sklepach budowlanych, zamowilem kolejna ciezarowke materialow I front robot byl zapewniony na kolejny miesiac. Teraz jeszcze musialem zdobyc  finanse, by zaplacic chlopcom. Wiola zaproponowala, bysmy zaciagneli pozyczke w naszym banku. Tak tez zrobilismy, a nastepnego dnia uprzedzilem Alana, ze jak mnie wyroluje, to z cala rodzina oraz pracownikami bedziemy kolejnymi squotersami w jego rezydencji. Usmiechnal sie i wyciagnal £500. "To wszystko co mam na dzis"- powiedzial wciskajac mi w dlon kilka banktnotow. "Musimy zadowolic bank, bo inaczej pojdziemy na dno razem" dodal i odjechal miniatura peugeota. Nie wygladalo to pocieszajaco. Opowiedzialem wszystko Przemkowi, jednak on i jego przelozeni byli chlodni w uczuciach i nadal oczekiwali na swa dole za posrednictwo.
 Pieniadze z pozyczki topnialy tak szybko jak snieg w sloneczna majowke. Prawie cala sume przeznaczylem na zaplate elektrykom i hydraulikom. Obie ekipy zrobily kompletnie nowe instalacje do tych czterech mieszkan. Akurat te instalacje sa schowane pod podloga lub w scianach, wiec nie bylo to pocieszeniem dla banku. Nadal nie byli usatysfakcjonowani procesem pracy i kolejna wyplata byla mocno zamrozona w bankowym sejfie. Bylem przerazony. Pojawily sie problemy ze snem, z jedzeniem. Ekipa stolarzy zauwazyla te finansowe zagmatwanie i zapowiedzieli, ze dopoki sprawa nie bedzie wyjasniona, to oni wstrzymuja prace. No to jestesmy ugotowani... Usiadlem na schodach, schowalem glowe w dloniach i zastanawialem sie co dalej z tym zrobic. Za chwile hurtownia upomni sie o pieniadze za materialy, pozyczka juz dawno stopniala, chlopaki stracili motywacje do pracy, Przemek tez wyciaga reke po swoja dole, nie wspomne o moich potrzebach, czy paliwie do auta, ktore zuzywam w ilosciach rownych British Airways. Bylem zalamany. Ratowal nas tylko zastrzyk gotowki z banku. I to podwojny zastrzyk, za dwa miesiace ciezkiej pracy plus zwrot kosztow za materialy.  Jednak bezuczuciowy bank byl nieugiety i niezadowolony z przebiegu naszej pracy. Przynajmniej taka byla oficjalna wersja od Alana. Pani manager  z banku unikala nas i prosila o kontakt tylko droga emailowa. Trwalo to wieki zanim odpisala! Nie mialem wiec wyjscia, jak wstrzymac wszystkie prace na tej budowie.
 Sasiad, mlody Francuz, zainteresowal sie dlaczego wszystko tak nagle ucichlo. Opowiedzialem mu cala historie. Nie znal moich poprzednikow, Wprowadzil sie z zona dopiero kilka miesiecy temu. Dostal prace w centrum Londynu jako analityk gieldowy i calkiem dobre warunki pracy. Juz po dwoch miesiacach dostali kredyt mieszkaniowy i tak zostali sasiadami Alana. Zaproponowal mi, bym przez ten okres oczekiwania na stanowisko banku zajal sie jego domem. Wiola napisala Pismo do banku, by ten oficjalnie i ostatecznie okreslil sie, a ja i dwoch pomocnikow remontujemy dom Poula. Mielismy zajecie i pieniadze na kilka nastepnych tygodni oraz budowe Alana "na oku". Zabezpieczylismy caly obiekt i osobiscie pilnowalem, by zaden squatters, poza mna, tam nie zamieszkal.
 Tymczasem nasi znajomi swietowali kolejne sukcesy. Marcin- stroiciel fortepianow, dostawal kolejne prestizowe zlecenia oraz jezdzil po swiecie zaliczajac kursy kwalifikacyjne.
 Ale o tym oraz jak przebiegla kontrola podatkowa juz w kolejnym odcinku Mojej bitwy o Anglie.

No comments: