Saturday, 3 January 2015

Moja bitwa o Anglie cz 56

 Chodzac do tej szkoly jezykowej poznalem Anie, zdolna I sympatyczna pania inzynier, ktora to wrecz uwielbiala snuc sie po buowach w gumofilcach I kufajce. Wlasciwie, to spadla mi z nieba. Ja sam nie mialem az tak duzego doswiadczenia, a plany na przebudowe dawidowego loftu nie byly dokladne I wymagaly aktualizacji. Ania idealnie sie nadawala do tego. Nie tylko z wielka pasja chodzila po tym poddaszu odgarniajac pajeczyny I fachowo nazywajac kazdy element konstrukcji, to jeszcze potrafila obliczyc w pamieci grubosc belki stalowej, ktora nam bedzie potrzebna. Zlota dziewczyna! Odwiozlem ja do domu I zostawilem na noc lekture w postaci planow.
 W miedzy czasie spotykalem sie z Sebastianem I Mariuszem by dograc ostatnie szczegoly. Lukasz (wspolnik Mariusza) nie wtracal sie do naszego uklau I mial tylko uslugiwac nam w razie potrzeby z transportem.
 Calym tym przedsiewzieciem najbardziej podekscytowany byl David oraz jego partnerka Alex. Alex byla duzo mlodsza od Davida Wloszka, ktora studiowala sztuke w London College of Art. Na nowym, przerobionym poddaszu miala miec swoje studio I sypialnie. Alexandra malowala rozne obrazki, ukladala mozaiki ceramiczne oraz rzezbila w drzewie.
 Jak juz wczesniej wspomnialem, Sebastian byl typowym przedstawicielem dresiarsko- bejsbolowej  braci, kochal napoje energetyczne I wcale bym sie nie zdziwil, gdybym go spotkal na poczatku mej kariery w Slough, jako czlonka tej mafii. Jednak jego owczesna zona, przekonywala nas, ze jest inaczej. Nawet udalo mu sie przyzadzic dosyc smaczna kolacje, ktora to nas podjeli. Staralem sie uwierzyc mu. Dostal kredyt zaufania. Po zorganizowaniu jeszcze dwoch kolegow do pomocy dla Sebastiana, zakasalismy rekawy I przystapilismy do dziela.
 Ruszylismy ostro I przebojowo. Ania przygotowala nowe rysunki I doradzala nam odpowiadajac na kazde pytanie. Ja natomiast gralem "pierwsze skrzypce" jako kierownik budowy. Rozebralismy prawie caly dach, postawilismy nowa sciane I czekalismy na dostawe belek stalowych. Sadzac po ilosci wyprodukowanych smieci, wszystko powinno isc zgodnie z planem.
 Pierwsze problemy pokazaly sie po dostarczeniu stali. Huta zrobila je wedlog planow od Davida, gdzie zostal popelniony maly blad. Architekt zle obliczyl rozpietosc kata ustawienia kolumn. Pomylil sie tylko o 0.8%. Niby nie wiele, lecz konstrukcja juz nie zgadzala sie I musielismy przeciac ja I spowrotem zespawac. Cztery duze kolumny stalowe. Kosztowalo nas to kilka dodatkowych dni pracy, za ktore to ja musialem zaplacic. Sprawa kolejna, to sruby do skrecania tej konstrukcji stalowej. Ania od razu miala zastrzezenia do nich. Faktycznie, okazaly sie zbyt slabe I inspektor nadzorujacy nasz projekt odrzucil je. Obserwujacy z boku pomysla: Londyn, sruby, dziesiatki sklepow budowlanych. Jaki problem? A problem byl taki, ze mozna je kupic tylko na zamowienie. Dostawa do siedmiu dni roboczych. Czyli kolejna pauza. Oczywiscie mozemy robic w tym czasie cos innego, jednak to oczekiwanie napewno opozni nasz plan.
 Gdy juz dostarczyli nam te sruby I ponownie ruszylismy "z kopyta", to pojawil sie kolejny problem. Tym razem natury ludzkiej. Seba, niczym przedstawiciel zwiazkow zawodowych, wystapil z szeregu I zazadal dodatkowych pieniedzy za te opoznienia. Z jednej strony mial racje I rozumialem ich stanowisko. Z drugiej strony- cena ustalona, wracamy do pracy. Jednak po naradzie z Mariuszem udaje sie na rozmowe z Davidem. David niestety okazal sie irlandczykiem w szkocka krate I oprocz drwa do kominka nic nie dorzucil. Byl tak chytry, ze nawet torebke z herbaty parzyl na dwa kubki. Oczywiscie nie bylem pocieszony takim obrotem sprawy. Zdecydowalismy z Mariuszem, ze dolozymy chlopcom po kilka stowek z wlasnej kieszeni. Przyjeli nasza propozycje, a ja wpadlem na pomysl, by na koniec tego projektu negocjowac wszystkie dodatkowe prace z Davidem.
 Powoli to wszystko nabieralo ksztaltu. Wielkimi krokami zblizala sie zima I swieta. Bylo okropnie zimno. Jak na zlosc mielismy przygode z huraganem I kilkoma oberwaniami chmury, a wszystko to, gdy dach wciaz byl otwarty. Na szczescie przetrwalismy te sztormy I do swiat udalo sie go zamknac. Zrobilismy instalacje hydrauliczna I elektryczna, a nawet zamontowalismy schody. Tak, to mozemy leciec do Polski na swieta! Chlopaki polecieli kilka dni wczesniej, a ja zaczekalem jeszcze na kolejna wizyte inspektora. I choc nie mial juz zastrzezen do konstrukcji stalowej czy do dachu, to zaintrygowaly go nasze schody. Seba I spolka spieprzyli je tak fachowo, a jeszcze lepiej to ukryli przede mna, ze tylko wytrawny inzynier mogl to wychwycic. Moze gdyby Ania byla podczas tego montazu, to uniknelibysmy tego bledu? Lecz ona duzo wczesniej poleciala swietowac z rodzina. Inspektor tak sie "zagotowal", ze nakazal rozebrac je I zlozyc ponownie. Az dostalem dreszczy. Zapytalem sam siebie: Co moze pojawic sie, gdy puscimy wode w rury czy prad w kable? Mam tylko nadzieje, ze nie dojdzie do tego, ze probujac odkrecic kurek z woda, zapale swiatlo na tarasie. Oczywiscie nic nie powiedzialem chlopakom o tym co uslyszalem od inspektora. Mogli by nie wrocic do pracy zostawiajac mnie z tymi bledami. Przed wyjazdem wyplacilem im dosyc spora czesc pieniedzy. Moze nie powinienem? Jednak postawili sie ponownie...
cdn

3 comments:

Anonymous said...

czyli nihil novi:))Własnie zakończyliśmy drobny remont w domu z profesjonalną ekipą. Okazało się, jak zawsze, że profesjonaliści pracują dla pieniędzy, a my chcemy wygodnego domu dla siebie. Różne interesy. Więc nie obyło się bez konfliktów i usterek. Takich nie do wykluczenia.
Dobrze, że potrafisz rozegrać taktycznie, powodzenia. Pozdrowienia dla Ani. Gdzie diabeł nie może, czyli sprawdza się porzekadło z babami:))
czesia

Agnieszka Mycaffetime said...

mam nadzieję, że wersja z tarasem i odkręcaną wodą nie doszła do skutku;]
pozdrawiam!

1beam said...

U mojej sąsiadki nade mną,fachowcy robili łazienkę ii zakładali nowe liczniki do wody.Po fajrancie piweczko i poszli do domu.Następnego dnia popołudniu słyszę szum wody,jakby w strumieniu i zobaczyłam smużki wody na mojej boazerii.Woda pionem tak się lała,na dodatek gorąca,że aż trudno sobie wyobrazić coby się stało,gdyby nie zakręcono szybko głównego zaworu.
Pozdrawiam serdecznie:)