Friday, 5 December 2014

Moja bitwa o Anglie cz 52

  Probuje dodzwonic sie wieczorem do Leszka, by spytac co z jutrzejszym dniem. Jego telefon jednak jest wylaczony. Kontaktuje sie wiec z jego bratem-wspolnikiem. Okazuje sie, ze Leszek jadac ode mnie podazal za autobusem, ktory za chwile wylecial w powietrze. Doslownie. Caly gorny poklad londynskiego pietrusa podniosl sie I rozerwal na kawalki. Z autobusu wylecialo kilka matrwych cial, kilka osob tez wyskoczylo. Wszystko to na oczach Leszka, bezposrednio za autobusem. Leszek przezyl spora traume I nie mogl dojsc do siebie jeszcze przez kolejne miesiace. Nie mogl nawet pracowac, prowadzic biznesu. Zaszyl sie gdzies na odludziu I przeszedl gleboka depresje.
 Nie tylko Leszek lizal rany. Cale UK bylo zachwiane. Ludzie przestali sobie ufac I byli bardziej ostrozni. Na szczescie nikt nie panikowal I chcac zapomniec o tej tragedii, powracalismy do wczesniejszej olimpijskiej radosci. Lecz nie bylo to takie proste. Kazdy zadawal sobie pytanie: Na ile jestesmy bezpieczni? Czy te igrzyska olimpijskie nie beda dobrym momentm by ponownie zaatakowac? Kto stoi za ostatnimi zamachami? Pytan bylo wiele, a MI5, czyli brytyjski wywiad, probowal rozwiazac ta zagadke. I choc na kazdym kroku sa kamery z monitoringiem, to nie tak latwo trafic na ten wlasciwy slad. Trzeba dokladnie przestudiowac kazda minute nagrania, wytypowac podejrzanych I udowodnic im wine. Zadanie bardzo trudne I zmudne. Caly sztab oficerow pracowal dniami I nocami by dac swym mieszkancom satysfakcje. Az po kilku dniach w wiadomosciach BBC pokazano fragment nagran z monitoringu oraz ujawniono nazwika sprawcow. Niestety Waldek nie doczekal juz ogloszenia wynikow I obrazony powrocil do swej polskiej norki.
 Zamachowcami okazali sie wychowani na angielskiej krwawicy muzulmanscy studenci z Leeds, ktorzy ponoc przynalezeli do ugrupowania powiazanego z Al Qaida. I choc domorosli terrorysci okazali sie malo profesjonalni, zeby nie powiedziec "partaczami", to konsekwencje byly bardzo powazne. Zginely 52 osoby, a ponad 700 zostalo rannych. Wszyscy laczymy sie w bolu z poszkodowanymi.
 Na miejsce Waldka Leszek zatrudnia mlodego studenta z Polski. Przyjechal dorobic na wakacje. Bystry I sprytny radzi sobie lepiej od Waldka. Duzo rozmawiamy. Pytam czy nie wytraszyl sie tych wybuchow? Przerwal prace, stanal na przeciwko mnie I spojrzal w oczy... Po chwili milczenia opowiedzial mi swoja historie. Do Londynu przyjechal z trzema kolegami ze studiow. Chcieli duzo pracowac, by uzbierac pieniadze na wycieczke po swiecie I przy okazji podreperowac swoj angielski. Dwa dni po ich przybyciu nastapil ten zamach, ktory omalo ich nie zabil. Gdy kilka dni pozniej, w weekend, wybrali sie na wycieczke po Londynie, do autobusu, ktorym wracali wieczorem do stancji, wsiadla grupa okolo 30 kolorowych, mlodocianych gangsterow. Ze srubukretami w rekach sterroryzowali wszystkich pasazerow, zadajac pieniedzy, telefonow I bizuterii. Cala akcja trwala nie wiecej jak 2 minuty. Kierowca jedynie zdazyl wlaczyc radio by powiadomic policje. Chlopcy profesjonalnie I sprytnie wykonali rabunek I jak szybko sie pojawili, tak jeszcze szybciej znikneli w tlumie. "Moj" student wiec mnie pyta: "Co ja mam matce odpowiedziec, gdy mnie pyta czy jestem tu bezpieczny?" Zamilknelismy. A co ja mialem mu odpowiedziec?? Ze pod rusztowaniem codziennie kilkunastu cpunow laduje w zyle I musi uwazac na strzykawki by nie zarazic sie HIV-em? A moze pokazac mu kolekcje futeralow po laptopach, ktore co rano laduja za naszym ogrodzeniem? Czy moze opowiedziec ten film, jak pewien narkoman blagal na kolanach dilera o kredyt? Pokazalem mu jednak 50 okien, ktore mial umyc. Usmiechnal sie polgebkiem.

 Minely dwa tygodnie. Powoli ogarnialismy chaos po muzulmanskich samobojcach. Zycie toczylo sie dalej, a Tony Blair apelowal o czujnosc I rozwage. Gdy tak apelowal, doszlo do kolejnego zamachu. Tym razem jednak jeszcze wieksi partacze-terrorysci. Nie udal im sie pomysl z wysadzeniem kolejnego autobusu I z plecaka poszla tylko chmura dymu. Kilku odwaznych zatrzymalo delikwenta, a reszta tradycyjnie spanikowala. Co sie pozniej okazalo, polskie media byly lepiej zorientowane od BBC w tym, co sie tutaj wydazylo. Chetnie komentowano,a nawet doradzano co zrobic, by uniknac ponownego ataku.
 Tak, to londynskich atrakcji mamy pod dostatkiem.
 Pozniej po latach, gdy kupilem ksiazke z pracami Banksego, znalazlem zdjecie I opis pewnej jego instalacji. Otoz miesiac po tym jak skonczylismy ten projekt na Soho, on w tej samej alei cpunow ustawil swoja prace. A byla to londynska, czerwona budka telefoniczna przelamana w pol z wbitym kilofem. Mysle, ze nawet spacerowal ogladajac nas przy pracy.
 Jednak zanim do tego doszlo, Wiola zameldowala mi, ze jest ponownie w ciazy!
cdn

1 comment:

1beam said...

Przeszliście wiele ocierając się o smutek i łzy,ale to zapewne Was umocniło.