Wednesday, 16 July 2014

Moja bitwa o Anglie cz.32

Po dluzszej chwili przenosza mnie do pokoju przesluchan. Obok mnie siada uzbrojony po pachy komandos w kominiarce. KURWA!!!!! O co tu chodzi! Zaklalem na caly glos. Mily pan komandos uprzejmie dal mi do zrozumienia, ze jak nie zamkne paszczy I bede agresywny, to schowa mi glowe pomiedzy kolanami. Moimi kolanami. Zbladlem I zzielenialem od razu. Co tu jest grane???
 W koncu pojawil sie pan prokurator I wyrecytowal kolejny paragraf. Byl tak powazny, ze az kwiatki w doniczce stanely na bacznosc. Spytalem go czy moze mi poprostu, normalnie, po polsku wytlumaczyc w jakim filmie wystepuje I kto jest rezyserem. Pan prokurator nadal byl powazny I nawet oko mu nie drgnelo gdy wypowiadal: "Falszowanie dokumentow. Jestes aresztowany." Spocilem sie na calym ciele. Czuje jak moja lysa glowa siwieje, buty robia sie za ciasne. Jak to aresztowany?! Jakie dokumenty??? Ja musze do Gdanska, tam czeka na mnie Wiola I jej rodzina. Pan "powazny" powiadomil mnie jeszcze, ze moge wykonac tylko jeden telefon. Zaschlo mi w gardle, nie moglem slowa wypowiedziec. Trzeslem sie jak zajac w krzakach. Bylem glodny, bylo mi zimno. Poprosilem o szklanke wody. Dostalem cala butelke. Ale hojni! Pomyslalem. Tylko jak ja mam ja sobie odkrecic? Czy wygladam na Davida Coperfielda? Uprzejmy pan komandos przerwal na chwile pilowanie mnie I wypowiadajac "W sluzbie narodu" pokonal zakretke od butelki z woda mineralna. KURWA!!!! Gdzie ja jestem?!?! Zaklalem ponownie. Czy to juz teraz tak wszedzie bedzie? Co to za popaprancy? Przeciez to jakies blazny, a nie policja.
 Gdy mi oddali telefon, to udalo mi sie dodzwonic do Wioli. Powiedzialem jej co sie wydazylo, jednak nadal nie bylem pewien dlaczego.
 Po chwili zjawili sie kolejni przedstawiciele sluzb narodu I luksusowym radiowozem p.t. "Gazik" przewiezli mnie na "dolek". Bylo juz po 15.00, a ja nadal bez sniadania. Okazalo sie tez, ze spoznilem sie na obiad. O nie! Tego juz za wiele. Jestem glodny! Krzycze na caly korytarz. Jesc!!! Boze, ile ja bym dal teraz za puszke fasoli. Moze byc bez boczku. Niestety do 18.00 nie dostane nic oprocz kubka wody I zimnej kawy zbozowej.
 Zamkneli mnie w celi z jakims gnojem. Chwalil sie, ze w nocnym autobusie ukradl kobiecie torebke, jednak ktos go zlapal za reke, a ten dzgnl go nozem. Ladnie sie zapowiada. A jednak ten film, to ktyminal.
 Nie wiem jakim cudem dotrwalem do kolacji. Chyba zjadlem drewniany taboret, juz nie pamietam. No, a na kolacje wypasik! Pajda chleba ze smalcem I wielki, kiszony ogor. Tak wielki, ze smialo moglbym nim sterroryzowac klawisza, do tego oczywiscie zimna kawa zbozowa.
 Jedyny plus tego filmu, to to, ze nie musze nigdzie sie spieszyc. Moge spokojnie uwalic sie na drewniane kojo po kolacji, bez obawy, ze mnie ktos wygoni do jakiejs pracy.
 Niestety w nocy jest mi zimno. Mam na sobie tylko cienka bluze I smierdzaca szmate, ktora oni nazywali kocem. Rano budzi ,mnie klawisz ze sniadaniem. Nareszcie cos cieplego- melduje- zupa mleczna. Tylko, ze ja nienawidze mleka! Nie cierpie nawet tego zapachu I za chwile zabrudze cala cele. Boze, kiedy to sie skonczy??? Jest mi zimno, jestem glodny I nie wiem o co tu chodzi...

 Przed obiadem przewoza mnie do aresztu sledczego na Sluzewcu. Siedzie w poczekalni juz druga godzine. Zjadlbym jakis taboret. Jednak jest tu tylko metalowa lawka, a na metal mam uczulenie. Jest tez malutkie, zakratowane okienko, w ktorym wreszcie pokazuje sie jakas kobieta. Wyglada normalnie I nawet mowi ludzkim glosem. Probuje nawiazac z nia kontakt. Zaskakuja mnie jej wskazowki. Doradza mi, bym nastepnym razem podrozowal autokarem, mniej kontroli. Tylko, ze ja nie za bardzo rozumiem o co tu chodzi, prosze pania. Sympatyczna pani obiecala zrobic rozpoznanie w dokumentach. Zniknela na kilkanascie minut, zostawiajac mnie samego w towarzystwie zdrapek na scianach. Czytam je wszystkie I krew sie we mnie gotuje. Sa nawet takie "wiekowe" wpisy.
 Po powrocie pani klawiszowa, zameldowala mi, ze zostalem zatrzymany w zwiazku ze stara sprwa ciagnaca sie za mna od kilku lat. Ponoc sfalszowalem dokumenty I ukrywalem sie. Probowalem sobie przypomniec coz takiego zafalszowalem? Przychodzila mi do glowy tylko jedna sprawa. Bedac jeszcze w Polsce, prowadzac firme, po kilku atakach konkurecji na moje szyby wystawowe, postanowilem wymienic cale okna oraz wstawic zaluzje antywlamaniowe. Niestety bylem poczatkujacym przedsiebiorca I nie mialem zdolnosci kredytowej. Jeden z moich znajomych, nomen omen dyrektor w jednej z firm produkujacej takie okna, podsunal mi pomysl, by wystawic zaswiadczenia na jednego z moich pracownikow. Tak tez zrobilem. Dogadalem sie z jedna z moich pracownic I wypelnilem potrzebne dokumety. Okna z zaluzjami zostaly wstawione I dobrze sie spisywaly chroniac mnie przed agresywna konkurencja. Wszystko bylo dobrze, dopoki pracowalem tam I placilem raty. Jednak gdy wycofalem sie z tego biznesu, wlasciciel lokalu nie mial ochoty placic dalszych naleznosci. Oczywiscie nie obwiniam go za to, to byl moj blad I nie poinienem tego robic. Jednak nasowa sie pytanie: Czy w zwiazku z tym, powinienem znalezc sie za kratami? Czy to byl powod, by stworzyc cale to zamieszanie I zmarnowac pieniadze podatnikow?
 W dalszej czesci opisze kolejne absurdy systemu sprawiedliwosci, martwy twor  zwany resocjalizacja I kilka zdazen z udzialem funkcjonariuszy sluzby wieziennej. Dzis smieje sie z tego I mam nadzieje, ze juz wiecej tam nie trafie. Nie dlatego, ze sie boje. Dlatego tylko, ze to co tam doswiadczylem ze strony przedstawicieli prawa, to temat na osobna ksiazke. Tragikomedie...
cdn

2 comments:

Krystyna Bożenna Borawska said...

Myślałam ,że to coś do śmiechu będzie ,
a tu widzę niezły horror Ci zafundowali...
Wyrazy współczucie...

sia said...

O tak przedstawiciele prawa to osobny rozdział
Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy:)
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/