Friday, 4 July 2014

Moja bitwa o Anglie cz 30

 Dostalismy zakwaterowanie w ogrodzie, w summer house, czyli w altance. Rewelacji nie bylo, ale przeciez nie przyjechalismy tu na wczasy. Martin osobiscie robil nam sniadania, a na lunch zabieral nas do lokalnego pubu, gdzie przy kuflu pysznego bittera rozmawialismy na temat przystapieia Polski do Unii Europejskiej. Martin bardzo liczyl na polskich pracownikow. W sumie w swoich lokalach zatrudnial ok. 100 osob, a z druga setka wspolpracowal. Bardzo nazekal na angielska sile robocza I mocno ja krytykowal. Twierdzil, ze nieoferujac wiele, rzadaja wysokich stawek, a gdy probuje im wytlumaczyc, ze np. nie posiadaja odpowiednich kwalifikacji, to strasza go sadem oraz zwiazkami zawodowymi. Pokladal wiec spora nadzieje w Polonusach oraz Litwinach.
 Trzy dni minely szybko. Napedzani angielskim piwem oraz bekonem na sniadanie, przyzadzonym przez Holendra, ktory ma siec chinskich restauracji, polskimi rekoma dokonczylismy dziela w delegacji.
 Po powrocie do domu kontaktuje sie z Sebastianem, z mysla o kolejnym zleceniu w ochronie. Po kilku godzinach przysyla mi wiadomosc: "Praca w Wielkanoc. Trzy dni po 12 h. Zabezpieczenie barki na Tamizie w poludniowym Londynie." Brzmialo zachecajaco. O niebo lepiej niz "popluczyny party". Przyjalem ta oferte I udalem sie wieczorem uzgodnic szczegoly.
 Tak wiec Wielkanocy nie spedzilem w towarzystwie Kazika I jego zony. Dostalem nocna zmiane. Ponownie w parze z Kuba. Po przyjezdzie na miejsce, okazalo sie, ze na tej barce przewozony jest samolot Concorde, ktoremu amputowano skrzydla I jest transportowany droga wodna do Endyburga do muzeum. Caly korpus plynal barka, natomiast reszta pojechala ciezarowkami droga ladowa.
 Samolot ten latal w liniach British Airways na trasie do Nowego Jorku. Po kilku wyadkach z udzialem tej marki, producent postanowil wycofac je z uzytku.
 Naszym zadaniem bylo zabezpieczyc calosc podczas odplywu. Poziom wody w Tamizie wtedy bardzo opada I byla obawa, ze ciekawscy ludzie beda podchodzic I zagladac do srodka.
 Prace zaczynalismy o 19.00. Podplywal po nas ponton ze zmiana konczaca I zamienialismy sie miejscami. Co ciekawe, ta sama droge rano pokonywalismy na piechote po suchym dnie rzeki.
 Na statku wahte mial tylko jeden marynarz. Przy kolacji pokazywal nam na laptopie zdjecia I filmy ze swoich rejsow po calym swiecie. Plywal na roznych statkach I pelnil rozne funkcje. Wygladalo to dosc imponujaco I jak przystalo na prawdziwego wilka morskiego, mial dziewczyne w kazdym porcie. Nie moglo byc inaczej w Londynie. Polal nam po szklanie rumu I dal do zrozumienia, ze czeka na kogos. Udalismy sie wiec z Kuba do naszej kajuty. Mielismy tam TV oraz odtwarzacz DVD I kilka plyt. Tak wiec na zmiane spalismy I ogladajac filmy, czuwalismy pilnujac francuskiej potegi lotnictwa. Mialem okazje byc w srodku tego samolotu. Usiadlem nawet za sterami pilota I przez chwile probowalem uruchomic ta maszyne, jednak Kuba nie spisal sie dobrze w roli nawigatora I odwolalem lot.
 Nocki na barce dluzyly nam sie I bylo okropnie nudno. Ilez razy mozna ogladac te same DVD? Nikt specjalnie tez nie kwapil sie, by sprobowac chodzic po wodzie I podgladac nasz obiekt. Rozmawialismy wiec z Kuba o zyciu, o naszych londynskich przygodach, o kobietach.  Zbilzylismy sie bardzo przez te trzy noce.
 Kuba byl spokojnym I opanowanym trzydziestolatkiem. Z zawodu fizjoterapeuta. Oglaszal sie w gazetach I internecie. Wykonywal chalupniczo masaze relaksacyjne. Mial kilku stalych klientow, wlasciwie klientek. Polki, pracujace jako escort- girl. Jezdzil do nich do domow I masowal obolale I przepracowane ciala. Placily mu calkiem dobre pieniadze, jednak nie bylo ich wystarczajaco wiele, by utrzymac sie z tego.
 Kuba swietnie gotowal. Potrafil z niczego zrobic wysmienita uczte. Mial taki talent kulinarny, ze smialo ugotowalby zupe z gwozdzia I wmowilby nam, ze to rosol. No I najwazniejsze- nikt by nie narzekal.
 Kuba znalazl wiec w tej marynarskiej lodowce resztki marynarskich zapasow I nie mowiac nic nikomu, przygotowal pachnaca kolacje. Z kolega marynarzem nie mielismy zielonego pojecia, ba! nawet niebieskiego nie mielismy, co on wyprawia w kuchni. Nie pozwolil nam podgladac I wogole wygonil nas na poklad. Za to po godzinie, jak najlepszy kucharz od Gordona Ramsaya, ze sciera na mankiecie I flaszka wina w dloni, zaprosil nas na pachnaca uczte. Oczywiscie jak to na lodce bywa, przyrzadzil rybe z frytkami, do tego bukiet surowek. Zachodzilismy w glowe, skad on to wzial? W lodowce byly przeciez same resztki. Z wielkim apetytem zjedlismy wszystko popijajac bialym winem. Concorde mogl spokojnie zaczekac. Poziom wody byl wysoki, ponton przywiazany do naszej barki, wiec nie ma mozliwosci, by jakis niespodziewany gosc nas skontrolowal. Spodobalo mi sie to marynarskie zycie. Gdybym byl mlodszy, to moze bym sie nawet skusil. Wynagrodzenie bardzo atrakcyjne, kawal swiata mozna zwiedzic, no I te dziewczyny czekajace w kazdym porcie! Jednak nie skusilem sie na ta mozliwosc I po trzech dniach zakonczylem moja przygode na statku.
 Minela kolejna Wielkanoc w Londynie. Tym razem na wycieczke dookola swiata zabral nas wspomniany marynarz. Miejsca w ktorych bywal, zdjecia I filmy, ktore nam pokazal, zrobily na nas wielkie wrazenie. Bezkres oceanu, potega natury jaka jest sztorm, egzotyczna Azja I magiczna Afryka, zamarzniete kolo podbiegunowe I awaria pradu na statku, to tylko nieliczne z jego przezyc. Bardzo mnie korcilo popracowac choc przez chwile w ten sposob. Jednak moja Wiola nie pozwalala zapomniec o sobie I szybko wybila mi  glowy ten zamiar.
cdn

4 comments:

Krystyna Bożenna Borawska said...

I słusznie wybiła z głowy :-)))

krystynar.bloog.pl said...

Czy o Anglię trzeba się bić?
Nie znam angielskich realiów...
Odwiedziłam radio Bunt...
Jak dostać się do Wierszownika?
Dzięki za odwiedziny w moim blogu - Krystyna

laura said...

Wpisałam się poprzez Google +, lecz komentarz się nie pojawił ...
Gdzie można zajrzeć do Wierszownika?
Pozdrawiam - Krystyna

pan nikt said...

Jak dostac sie do Wierszownika?
Wierszownik mozna kupic w ksiegarni.Linki gdzie mozna kupic sa umieszczone na stronie glownej bloga,mozna tez dolaczyc do Wierszownika I przyjaciol.Jest to Fan Page na Facebooku.Link do tego fan page jest na glownej stronie, w gornej,prawej czesci:)
Mozna tez dolaczyc do sluchaczy Wierszownika. W kazda srode w RAdio Bunt o godz 21.00 prowadze Kacik Poezji Niecenzurowanej.Sa tam prezentowane moje wierze okraszone ciekawa muzyka.Obecnie,ze wzgledu na sezon wakacyjny, sa powtorki.Z nowymi odcinkami KPN wracam we wrzesniu.Zapraszam:)