Monday, 30 June 2014

Moja bitwa o Anglie cz 29

 Podczas "zlecenia zycia", jakim nazwalem ostatnia prace z Mackiem, dostaje pierwsza wiadomosc od Sebastiana, odnosnie zabezpieczenia imprezy Budwiser Party w klubie na Kings Cross. Typowy clubbing dla angielskich malolatow. Duzo alkoholu I jeszcze wiecej dragow. Napruci gowniarze rzygaja I sikaja gdzie popadnie. W sumie ludzi jest conajmniej dwa tysiace. To jakas impreza sponsorowana I zamknieta dla ludzi z zewnatrz. Dostaje stanowisko z Kuba, nowym kolega. Szybko sie poznajemy I swietnie rozumiemy. Naszym zadaniem bylo zabezpieczenie wyjscia ewakuacyjnego na dach, by jakiemus nacpanemu angolowi nie przyszlo do glowy uczyc sie fruwac. Ogolnie stanowisko nie najgorsze. Nie musimy sluchac tej "sieczkarni", ktora co niektorzy zwa muzyka.
 Bylo w miare spokojnie, do momentu zapchania sie jednej z toalet I nawiedzona, zdesperowana mlodziez zaczela szukac innego miejsca do oproznienia przepelnionych amerykanskimi popluczynami pecherzy. My dzielnie barykadowalismy drzwi wlasnymi cialami. Nawet skutecznie. Jednak ich desperacja przekroczyla wszelkie granice I amerykanskie popluczyny w formie moczu zostawiali nam na schodach, doslownie na nszych oczach. Robilo sie tam coraz bardziej tloczno, a nawet, co niektorym spodobalo sie, gdy bylismy obok, podczas gdy oni zalatwiali sie. Niewiedzielismy jak zareagowac. Nie mielismy walkie-talkie, zaden z nas nie mogl opuscic tez posterunku by sprowadzic pomoc. W pojedynke napewno nie dalibysmy rady tego przypilnowac. Trwalismy wiec w tym urologicznym evencie calkowicie bezradni, a klejnym dziewczynom coraz bardziej puszczaly hamulce  przyzwoitosci. Zapewne za sprawa bialego szalenstwa w polaczeniu z alkoholem. Nie obylo sie nawet bez kilku propozycji I komentarzy. Z zadnej jednak nie skozystalismy I jakims cudem dotrwalismy do 4 nad ranem oraz konca imprezy. Rozentuzjazmowana mlodziez jeszcze dlugo rozchodzila sie do domow, a nasz oczekiwany koniec pracy nastal dopiero o swicie o 6. Czulem sie okropnie. Bylem totalnie wyczerpany. Moje nogi nadawaly sie wylacznie na galarete. Smierdzialem dymem papierosowym I szczynami. Z blasku moich nowych, czarnych mokasyn zostalo tylko wspomnienie. Moj szarmancki sznyt przystojnego ochroniarza w czarnym "gajerze" legl na posterunku w gruzach. Powalila mnie ta impreza na kolana. Gdybym mial tak pracowac codziennie, to zapewne skonczylbym jak Curt Cobain, I wcale nie mysle o Nirvanie.
 Padlem polprzytomny na lozko I przespalem cala niedziele. Humor poprawila mi jednak mysl, ze na moje konto ponownie wplyna pieniadze.
 Wieczorem, gdy juz doszedlem do siebie, zadzwonilem do Wioli I opowiedzialem o nowej pracy. Niestety zlecen w ochronie nie otrzymywalismy codziennie I musialem nadal pracowac z Mackiem konczac ten nieudany project.
 Zblizala sie Wielkanoc 2004. Tym razem nie pojade na zadna wycieczke. Bardziej martwie sie, abym mogl utrzymac sie z pracy w ochronie. Przerwa swiateczna zapowiadala sie nieciekawie. Mieszkanie, ktore remontowalismy, bylo w luksusowej dzielnicy Hampstead I nie wchodzila w rachube zadna praca w swieta oraz niedziele. Ba, nawet po 16 mielismy obawy, czy sasiedzi nie zadzwonia na policje z informacja, ze zaklocamy pozadek.
 Kaziu radzil sobie swietnie I nawet udalo mu sie zaprosic zone do Londynu.na kilka dni. Kupil jej bilet lotniczy I oboje ucieszylismy sie, ze Wielkanoc nie bedzie az taka nudna.
 Nasi lokatorzy, ze swoja dwuletnia coreczka byli w miare spokojni I ugodowi. Nie wchodzilismy sobie w doge I zawsze placili nam na czas czynsz. Mielismy dodatkowe pieniadze, ktore bardzo mi pomogly, a z Ewa czesto rozmawialem rano przed praca, przy pierwszej kawie.To wtedy zwierzyla mi sie, ze chcieliby kupic dom nad rzeka, z wielkim ogrodem I dostepem do wody. Spytalem jaka okolica im sie podba najbardziej I ktora rzeka. Czy to jest Tamiza? Niestety im przypadla do gustu RIVER. Thames byla zbyt blisko Londynu, a oni chcieli gdzies poza miastem. Ledwo sie powstrzymalem przed wybuchem spazmy smiechu. Udalem, ze zaksztusilem sie I zniknalem w toalecie. Ewa w przyszlosci jeszcze nie raz "zablysnie" swoim intelektem I musialem uwazac, by tylko nie wyfrunela przez okno niczym orzel bielik.
 Dojazd do pracy, z North Kensington do Hampstead pochlanial wiele czasu I pieniedzy. Nie mialem mozliwosci podrozowania tam metrem I musialem dojezdzac az trzema autobusami. W sumie, gdy nie bylo korkow, to w jedna strone jechalem ok. 1.5h, a wieczorem, o pracy czesto zdazalo sie, ze dochodzilo do dwoch godzin. Bylo to bardzo wyczerpujace I irytujace. Duzo czasu staconego calkowice bez sensu. Niestety nie mialem zadnego innego zlecenia w poblizu I musialem skulic ogon I dotrwac do konca.
 Niespodziewanie zadzwonil do mnie Grzegorz z propozycja szybkiej "fuchy". Jeden z jego klientow- Martin, wlasciciel restaurcji, ktora to nie tak dawno remontowalismy, kupil nowy dom poza Londynem. Chcial abysmy z Mackiem przyjechali na kilka dni I pokolorowali biale sciany. Oferowal nocleg z wyzywieniem, dowoz no I swietne pieniadze. Bez namyslu przyjelismy wyzwanie I na trzeci dzien siedzielismy juz w jego restauracji zajadajac chinski lunch, czekalismy na jego przyjazd. Po zapelnieniu brzuchow kilogramami makaronu z krewetkami oraz wypiciu chinskiego piwa Tiger, jedziemy z Martinem ubarwnic jego przyszlosc.
 Martin byl Holendrem z angielska zona. Mieli siec resturacji w Londynie w calkiem przyzwoitym standardize I w renomowanych dzielnicach. Mysle, ze pani Gessler nie mialaby do czego sie przyczepic.
cdn

Monday, 23 June 2014

Moja bitwa o Anglie cz 28

 Kazik radzil sobie bardzo dobrze zawodowo. Pracowal na wlasna reke, czyli byl samozatrudnionym. Glownie byl podwykonawca dla innych kontraktorow lub chalturzyl po tanich arabskich hotelach wykonujac drobne prace. Jednak glodny nie chodzil, a jeszcze odlozyl co nie co. Niestety jego pomysl na produkcje drewnianych domkow spalil w zarodku. Nie bylo specjalnego zainteresowania, a I on sam przekonal sie, ze szybciej zarobi pieniadze pracujac na budowie. Dukupywal wiec kolejne narzedzia I chetnie wykonywal kazde zlecenie.
 Ja natomiast dogadalem sie z Mackiem I mielismy razem pomalowac dwupoziomowe mieszknie na Hampstead. Cena moze nie byla zawrotna, jednak lepsze to, niz golabek na dachu.
 W miedzy czasie nadal spotykalem sie z Wiola w internecine. Niestety wtedy nie bylo jeszcze Skype I nasz kontakt byl mocno ograniczony. Na powaznie planowalismy moj przyjazd do Polski, jednak musielismy przelozyc termin. Brak pracy pokrzyzowal nasze plany.
  Moj budzet na szczescie, podratowal nie maly zwrot nadplaconego podatku. Konkretny zastrzyk gotowki, ktory uchronil mnie przed kolejna przygoda z fasola.
 Handel zegarami tez stanal pod znakiem zapytania. Okazalo sie, ze Jacek, wlasciciel firmy zmienil zdanie I zazadal 40% zaliczki na poczet pierwszego transportu. Nie bylem gotowy na taki wybryk handlowy, ba nawet nie bylem gotowy na 1%! Postanowilem wiec zawiesic ta sprawe I odwiedzic go w Polsce podczas mojej przyszlej wizyty.
 Po kilku dniach pracy z Mackiem przy "projekcie zycia", odezwal sie do mnie Sebastian z firmy ochraniarskiej Show and Event Security I zaprosil na interview. Morda mi sie usmiechnela. Wreszcie zapalilo sie swiatelko w dlugim tunelu bezrobocia I miernoty.
 Mialem juz wczesniej doswiadczenie w pracy na podobnym stanowisku. Przed wyemigrowaniem z Polski, pracowalem przez pewien okres przy zabezpieczeniu Telkomunikacji Polskiej oraz odbywajac sluzbe wojskowa zdobylem specjalnosc w dziedzinie ochrony obiektow I osob. Czulem sie w tej roli pewnie oraz mozliwosc pojawienia sie na koncertach podczas tej pracy, potegowala pozadanie.
 Wyprasowalem ponownie niedzielna koszule, wypastowalem martensy I pelen nadziei ruszylem pociagiem na poludnie Londynu do Kingston. Spotkalismy sie w pubie przy kuflu piwa. Jak to normalnie tu wyglada! Nikt nie ma z tym problemu, by w prerwie na lunch wypic piwo lub szklanke wina. Calkiem inna kultura picia.
 Na to spotkanie kwalifikacyjne przyjechalo nas szescioro. Kazdy z nadzieja. Jednak okazalo sie , ze to ja mam najwieksze doswiadczenie w tym zakresie, lecz prace dostalismy wszyscy.
 Firma bardzo preznie dzialala I miala sporo zlecen na zabezpieczania roznych, ciekawych imprez. Wzieli wlasnie udzial w przetragu na ochrone I obsluge telewizyjnego Big Brothera I musieli dodatkowo zatrudnic kilkadziesiat osob. Oprocz tego zabezpieczali wszystkie imprezy w Wembley Arena, Hyde Parku, Earls Court Arena I wiele, wiele innych duzych I popularnych eventow, a nawet dwa stadiony pilkarskie: Crystal Palace oraz Charlton FC. Na brak zajec wiec nie narzekali, wiec mialem ochote dostac tam stala posade. Nie bylo to jednak takie proste. Bylismy glownie zatrudnieni do programu Big Brother I  czekalismy na ogloszenie wynikow przetargu.
 Czekajac na ten sygnal nadal pracowalem z Mackiem przy odnawianiu tego mieszkania na Hampstead. Niestety nie ukladala nam sie ta wspolpraca za dobrze. Bylo wiele bledow popelnionych niekoniecznie przez mnie. Bylo tez mnostwo alkoholu, ktorego nie mialem ochoty pic. Wszystko to powodowalo, ze stalem sie outsiderem. Teraz z jeszcze wiekszym apetytem oczekiwalem na telefon od Sebastiana. Az pewnego dnia zadzwonil. Pierwsza wiadomosc o malo nie doprowadzila mnie do wrzodow na odbytnicy. Okazalo sie,ze nie wygralismy przetargu. Jednak za chwile poprawil mi humor oswiadczajac, ze dostane stala prace. Ucieszylem sie bardzo, jednak aby rozoczac ta robote, musialem zakupic ubranie sluzbowe w postaci czarnego garnituru oraz czarnych mokasynow. Wiec chca nie chcac, musialem pozbyc sie duzej czesci gotowki. Jednak wizja pracy stalej w duzej, renowmowanej firmie przyslonila wszystie troski. Zostalo tylko potwierdzic gotowosc do pracy I oczekiwac na pierwsze zlecenie.
cdn

Tuesday, 17 June 2014

Moja bitwa o Anglie cz.27

 Odwiozlem Wiole na lotnisko. Po powrocie usiadlem w pubie, zamowilem spienione, czarne szalenstwo i zastanawialem sie czy sie jeszcze odezwie. Bylem jak w amoku. Nic do mnie nie docieralo co dzieje sie dokola. Ludzie wchodzili, wychodzili, grala jakas muzyka, ktos sie glosno smial. A ja, czekalem tylko na sygnal sms-a. Bylem zaprogramowany tylko na ten dzwiek. I tak trwalem. Konczylem juz drugi kufel Guinessa, gdy moj telefon nerwowo zatrzasl sie na stoliku I wydal dlugo oczekiwany dzwiek. Tak,tylko teraz otworze ta wiadomosc, a tam okaze sie, ze to "Good bye, bylo fajnie". Znow knosternacja. Ale przeciez musze przeczytac! Na szczescie widnialo: "Dolecialam.Caluje". Uffff, jednak kocha...
 Dokonczylem piwo I dopiero dotarlo do mnie co dzieje sie na zewnatrz. Swiat byl bialy. Wszystko kompletnie zasypane sniegiem. Doslownie oberwanie sniegowej chmury. Bylem w szoku. Przeciez w Londynie takie rzeczy sie nie zdazaja. Ulice byly prawie nie przejezdne. Kierowcy stali w kilometrowych korkach. Nieliczni potrafia jezdzic w takich warunkach. Jednak trzeba miec opony zimowe, a tych nikt nie posiadal. Doszedlem do domu przysypany sniegiem I bardziej przypominalem balwana niz poete. Zadzwonilem do Phila aby umowic sie na nastepny dzien do pracy, jednak on nie odbieral. Probowalem jeszcze kilka razy, lecz tez bez skutku. Nastepnego dnia, to samo. Napisalem mu wiec wiadomosc, ze skoro mnie nie potrzebuje, to nich mi to powie I odda narzedzia. Nie odpisal, lecz kolejnego dnia oddzwonil. Poinformowal mnie, ze moj sprzet czeka pod domem. Po krotkiej rozmowie dowiedzialem sie, ze sam nie ma pracy. Ktos mu cos obiecal, lecz to nic pewnego. Tak wiec musialem szukac jakiegos zajecia. Grzegorz z Ickiem tez specjalnie dla mnie nic nie mieli.
 Styczen to bardzo zly miesiac na szukanie pracy w budowlance. To nartwy sezon. O tej porze roku nikt nie zaczyna projektu lub remontu. Kazdy odpoczywa po Nowym Roku I Swietach. Prace maja tylko ci, ktorzy rozpoczeli zlecenia wczesniej. Dlatego nastawilem sie na zimowy, obowiazkowy, bezplatny urlop. Mialem jeszcze troche oszczednosci, wiec bylem spokojny. Jednak nie siedzialem bezczynnie w domu. Pytalem kolegow, szukalem w internecine, chodzilem od budowy do budowy. Jednak to nie przynosilo skutku. Tu, na wyspach nie ma zwyczaju zatrudniania czlowieka "z ulicy". Nikt tego nie praktykuje. Wlasciwie tylko pod "Sciana placzu" mozna dostac takie zlecenie, ktore przewaznie jest krotkotrwale I ryzykowne. Dlatego wolalem nie kozystac z tej opcji. Tutaj trzeba sie zglosic do Job Centre. Jest to odpowiednik polskiego "posredniaka". Sa tam wyszukiwarki komputerowe I mozna przebierac w tysiacach zlecen. Sa tez bezplatne telefony, z ktorych mozna dzwonic bez limitu do potencjalnych pracodawcow. Mozna udac sie tez do prywatnej agencji posrednictwa pracy. A tam, calkowicie bezplatnie mozna dostac prace w poszukiwanym zawodzie. I takich ofert jest tez tam bez liku. Tak, bez liku, tylko trzeba znac Angielski przynajmniej w stopniu komunikatywnym. I z tym z pewnoscia bym sobie poradzil. Problem byl naomiast natury prawnej. Polska niestety nie byla jeszcze w Unii Europejskiej I nie moglismy podejmowac tutaj pracy. Moglismy jedynie prowadzic wlasny biznes lub byc samozatrudnionym podwykonawca. Wygladalo to smiesznie. Za trzy miesiace znajdziemy sie w zjednoczonej Europie, a teraz nadal jestesmy traktowani inaczej.
 Jednak pewnego dnia znalazlem ogloszenie w internecine o naborze kandydatow do firmy ochraniarskiej Show and Event Security. Wyslalem emaila z CV I czekalem nadal buszujac w sieci. I ponownie wygrzebalem gdzies w natloku ofert ogloszenie, w ktorym polski producent zegarow ozdobnych szukal rynku zbytu w UK. Spodobaly mi sie jego wyroby I zamarzylem sobie zostac jego przedstawicielem. Napisalem do wlasciciela firmy dlugi list z moja wizja biznesu. Chyba spodobalo mu sie, poniewaz szybko odpisal. Pisalismy do siebie bardzo duzo I czesto, wymieniajac sie sugestiami I pomyslami. Mielismy ustalone juz wiele szczegolow. Postanowilem poszukac ludzi do pracy I zrobic prawdziwa siec dystrybucji. Zglosilo sie ponad 20 osob chetnych zostac moimi sprzedawcami. Z kazdym z nich odbylem dluga rozmowe kwalifikacyjna I zrobilem selekcje, zostawiajac osmiu wspanialych. No tak, wszystko zapowiada sie dobrze, jednak zysk, jesli jako taki bedzie, to pojawi sie po dlugim czasie, a moje oszczednosci topnieja tak szybko, jak lodowiec na Antarktydzie. Potrzebuje czegos na teraz. Jakiejs pracy, ktora pozwoli mi przetrwac ten czas.
 Z Kazikiem wpadlismy na pomysl, by wynajac jeden z naszych pokoi, by obnizyc koszty wynajecia mieszkania. Przeprowadzilem sie wiec do salonu, obok Kazika I wywiesilismy ogloszenia. Na szczescie juz an trzeci dzien zglosil sie Kazikowy kolega z pracy. Na nasze nieszczescie mial zone I dwuletnia coreczke. Jednak to oni beda sie tam tloczyc we trojke I nie powinienem sie martwic.
cdn

Thursday, 12 June 2014

Moja bitwa o Anglie cz.26

 Niestety pomiedzy Swietami Bozego Narodzenia, a Nowym Rokiem musialem isc do pracy. Phil naprawil okna jakiejs kobiecie I bardzo mnie prosil bym te okna pomalowal. Wiola w drugim pokoju szlifowala angielski rozmawiajac z gosposia, a ja wywijalem pedzlem. Na szczescie bylo to chwilowe zlecenie I moglismy powrocic do turystyki. Z Philem umowilem sie, ze zadzwonie po wyjezdzie Wioli.
 Zwiedzalismy te wszystkie bigbeny,towerbridze I palace. Pokazalem Wioli wszystkie moje miejsca do ktorych uciekam. Moja lipe pod ktora pisalem wiersze I moje golebie, a nad ranem pokazalem jej najpiekniejsze drzewo w parku.
 Wszystko ukladalo sie pieknie I przebiegalo sprawnie. Wiola dzwonila do Polski powiadomic rodzicow, ze jest bezpieczna oraz porozmawiac z corka Stela. Jak sie okazalo, Stela byla okropnie zazdrosna o mame I "strzelila" focha, niczym prawdziwa ksiezniczka.
 Zblizal sie koniec roku. Zaplanowalismy go spedzic wspolnie z innymi ludzmi na Trafalgar Squere, gdzie co roku obchodza to swieto w tym miejscu setki tysiecy ludzi. Na srodku placu jest ustawiona wielka choinka, wisi tez duzy telebim I o polnocy mer Londynu sklada zyczenia. Kupilismy wiec butle szampana I czekalismy nadejscia godziny 0. W mojej szalonej lepetynie urodzil sie kolejny pomysl aby biorac tych wszystkich ludzi za swiadkow, kleknac I oswiadczyc sie Wioli. Schowalem wiec pierscionek gleboko w kieszeni, ulizalem pozostalosci po grzywce, wsunalem kosciolowe mokasyny I koszule, wyprasowalem nowe spodnie I podniecony I niepewny odpowiedzi czekalem chwili. Niestety z kazda minuta przybywalo ludzi I robilo sie ekstremalnie tloczno. O godzinie 22 cala okolica byla juz maksymalnie przepelniona. Wszedzie pelno policji na koniach I brakowalo tylko jakiegos pijaneo kretyna z pomyslem na glupi zart, by wszyscy nawzajem sie stratowali. Ludzi bylo tak duzo, ze niemozliwe bylo obrocenie sie bokiem do mojej kobiety. Smutny musialem odwolac dlugo oczekiwana ceremonie oswiadczen. Nie mialbym szans nawet wyciagnac pierscionka z kieszeni, a co dopiero ukleknac I przemowic. Nie wspomne o swiadkach.
 Wiola niczego nie podejrzewala, choc wyczula moje dziwne zachowanie. Po zlozeniu zyczen, tradycyjnie nad Tamiza odpalane sa sztuczne ognie. Tysiace fejerwerkow umieszczane sa na London Eye oraz na barce. Caly pokaz trwa dosyc dlugo I robi niesamowite wrazenie. Mamy tak wspaniale wladze, ze co roku funduja nam bezplatny powrot do domu srodkami komunikacji miejskiej. Z trudem dopchalismy sie wiec do stacji metra I w domu na spokojnie dokonczylismy impreze. Moglem juz wtedy rozluzniony kleknac przed moja krolowa, choc ciagle stremowany. Byla zaskoczona moja propozycja I wogole sie nie spodziewala. Przynajmniej tak powiedziala. Podlalismy jeszcze ten pierscionek brandy I oddalilismy sie w objecia noworocznej nocy Roku 2004.
 Nadszedl nieublagalnie koniec tej wycieczki. Moja przyszla krolowa wylala dwa wiadra lez, zamilkla I posmutniala. Mi tez nie bylo latwo. Zakochalismy sie na dobre. No I ten jej zapach!
 Umowilismy sie, ze teraz ja odwiedze Polske na Wielkanoc. Na szczescie na granicy w ojczyznie nie robia takich problemow. Czyzby? Ale o tym juz w nastepnym odcinku.
cdn

Thursday, 5 June 2014

Moja bitwa o Anglie cz 25

 Na szczescie dni mijaly bardzo szybko. Pracy z Philem mielismy sporo. Spodobalo mu sie moje malowanie i chcetnie dawal mi kolejne zlecenia, a sam wykonywal pozostale prace takie jak stolarka, elektryka czy kafelkowanie. I choc kilkakrotnie doszlo do malych zgrzytow pomiedzy nami, to wspolpraca przebiegala profesjonalnie. Phil po zakonczeniu swoich obowiazkow czesto znikal wczesniej w pobliskim pubie, ja natomiast w samotnosci kontynuowalem kolorowanie swiata, co w zupelnosci wogole mi nie przeszkadzalo. Czasami tylko, gdy mial moj szkocki kolega daleko do zrodla piwnego, przesiadywal ze mna parzac mi w ilosciach hurtowych kawe, myslac, ze to po niej tak szybko pracuje. Sam siadal gdzies w kacie i czytal angielskiego szmatlawca w tumanach dymu jakichs smierdzieli udajacych papierosy.
 Wreszcie doczekalismy sie Wigilii. Jednak nie tesknilem za choinka czy prezentami. Moim najwiekszym prezentem byl przyjazd Wioli. Z Philem zrobilismy sobie przerwe swiateczna i tradycyjnym zwyczajem brytyjskim uczcilismy miniony rok w lokalnym pubie przy kilku kuflach spienionego szalenstwa.
 Wiola przyleciala w drugi dzien swiat ladujac na lotnisku Heathrow. Znajac panujace zwyczaje w szeregach Border Control uprzedzilem ja o czajacych sie szyderstwach i upokozeniach podczas odprawy paszportowej. Zeby bylo bardziej wiarygodnie, umowilismy sie na opowiedzenie pewnej historyjki. Nasze poznanie sie w internecie bylo bardzo romantyczne, jednak malo prawdopodobne by zachwycilo w podobny sposob celnikow.
 Siadlem wiec w lotniskowej kafejce i siorbiac cynamonowe cappucino czekalem pojawienia sie mojej krolowej. Wtem przez megafony rozlegl sie komunikat niczym z filmu "Mis"Stanislawa Barei, gdzie uprzejma pani z klucha w gebie wzywa obywatela Palucha do informacji. Tym razem butelkowym akcentem pani wywolala Mistera Lajsockiego oczekujacego na samolot z Gdanska. Spocony z trzesacymi sie nogawkami probuje przeliterowac swoje nazwisko w okienku informacji. Uprzejma pani oficer z wygladu przypominajaca bialego nosorozcca podaje mi sluchawke telefonu, gdzie kolejna pani zadaje mi pytania: Jak dlugo sie znamy, gdzie sie poznalismy, kiedy ostatni raz sie widzielismy, czym Wiola sie zajmuje, czym zajmuja sie jej rodzice i gdzie mieszkaja. Pytania podobne jak w teleturnieju Milionerzy, jednak nagroda bardziej wartosciowa. Wszystkie te pytania i odpowiedzi przetestowalismy z Wiomina duzo wczesniej. Teraz plynnie, bez pomylek odpowiadam na kolejne, perfekcyjnie zblizajac sie do najdrozszego pytania: Kiedy ostatni raz sie widzielismy? Oczywiste!W Paryzu, rok wczesniej! Spedzilismy razem noc na Balu Sylwestrowym niedaleko wiezy Eiffla. Tam sie zakochalismy do szalenstwa i dlatego widzimy sie ponownie. Wiola dodatkowo zabrala ze soba wszystkie notatki i ksiazki z uczelni aby nikomu do glowy nie przyszlo, ze jedzie tu podjac nielegalnie prace. Niestety na tym kontrola sie jeszcze nie zakonczyla. Angole nie mogli uwierzyc, ze Polka przyleciala tu na wycieczke. Jak to mozliwe? Zachodzili w glowe i jeszcze z okruchami nadzieji, ze jednak znajda jakis slad, przetrzepali jej caly portfel wysypujac wszystko na tace i gleboko analizujac kazdy polski grosz oraz fotografie najblizszych. Niestety nie dalismy im tej satysfakcji ze zlokalizowania kolejnego szubrawcy chcacego okrasc z podatku krolowej i jej gburowatego synalka Karola. Na koniec tego polowania na jelenie okazalo sie, ze Wiola byla jedyna osoba z calego samolotu poddana kontroli. Pieknie rozpoczela sie nasza londynska przygoda.
 Gdy juz ja wypuscili, gdy juz ja dopadlem, te slodkie usta, te niebieskie oczy, to ciezko bylo nie oderwac od niej uwagi.
 Wiola jest bystra, pelna temperamentu, bardzo wrazliwa, a zarazem przebiegla kobieta. Piekne oczy, namietne usta, zadbane dlonie, idealnie dobrane perfumy. To tylko kilka cech, ktore rzucaja sie w oczy. Dochodzi do tego madrosc, zaradnosc, rewelacyjna organizacja czasem, pewnosc siebie, obycie towarzyskie i zeby nie przeslodzic- brak pedenterii.
 Udalismy sie wiec prosto z lotniska na Clapham. Moj agent od nieruchomosci wyjechal na swieta z rodzina do Afryki i za niewielka oplata wynajal mi caly dom na okres pobytu Wioli. Mielismy do dyspozycji caly pietrowy dom z wyposazeniem.
 Po blizszym poznaniu sie, zjedlismy pyszny lunch i udalismy sie na wycieczke do centrum. Ja juz doswiadczony z poprzednimi kobietami, po raz setny odbywalem runde obowiazkowa odwiedzajac najwazniejsze punkty w Londynie. Mysle, ze gdyby z Wiola mi sie nie udalo i poznalbym kolejna kobiete, to powaznie bym sie zastanowil nad zrobieniem certyfikatu przewodnika turystycznego po tej stolicy.
 Kazdego dnia odwiedzalismy kolejny zakatek tego pieknego miasta, po drodze opowiadajac mojej osobistej krolowej o moich przeprawach w Anglii oraz zapoznajac ja z przyszlym miejscem zamieszkania. Natomiast wieczorami, relaksowalismy sie w salonie przy zapalonych swiecach popijalismy brandy sluchajac muzyki...
cdn