Tuesday, 27 May 2014

Moja bitwa o Anglie cz23

 Mieszkanie, ktore zaczelismy remontowac, bylo ulokowane w duzej, starej kamienicy w Notting Hill. Podobnie jak poprzednio dostalem dobra cene za prace i chetnie tam wykazywalem sie umiejetnosciami. W tym czasie Aga szla z ksiazkami do Kensington Gardens i tam szlifowala angielski. Spedzala tam cale dnie wracajac dopiero pod koniec mojej pracy. Przewaznie przychodzila do mnie na budowe i wracalismy razem. Po drodze robilismy zakupy we wloskich delikatesach. Wolny czas spedzalismy tez zPawlem, kolega Agnieszki, ktory do Londynu przyjechal miesiac wczesniej. Byl mezem jej najlepszej przyjaciolki i zatrzymal sie gdzies w okolicach Brixton u kumpla ze studiow. Czesto przyjezdzal do nas na obiad, na piwo. Razem bylo razniej. Pewnego dnia nawet odstapilem im jedna ze swoich prywatnych prac. Ja mialem stale zajecie u Grzegorza, a im przydalo sie kolejne zlecenie.
 Jednak pewnego dnia Aga nie przyszla do mnie do pracy. Jej telefon milczal.Zdziwiony sam wrocilem do domu. Bylem o nia bardzo zaniepokojony. Nie znala miasta, jezyka, a tu latwo sie zgubic. W koncu po dwoch godzinach zadzwonila z budki telefonicznej tlumaczac sie, ze zabladzila w Hyde Parku i ma rozladowany telefon. Zblizal sie wieczor, wiec nie moglem zwlekac. Kazalem jej usiasc na lawce i czekac na mnie. Po pol godzinie bylem juz przy niej. Zlapalem ja za reke i poszlismy na przystanek. Jednak bedac w autobusie, wchodzac po schodach na gorny poziom, zauwazylem, ze ma pobrudzona i podarta sukienke i wogole dziwnie sie zachowuje. Tlumaczyla, ze pomogl jej jakis mlody Arab. Wygladalo to wszystko podejrzanie ale udawalem blondynke, ktora nic nie rozumie. Czekalem na dalszy rozwoj sytuacji. Aga bardzo "gesto" sie tlumaczyla calkowicie nie pytana. Od tej chwili wszystko wygladalo juz inaczej i wszystkie kolejne zdazenia obracaly sie przeciwko nam. Przez kolejne dni przestala juz robic zakupy ze mna, nie gotowala, ale za to chcetnie spedzala czas poza domem. Az ponownie nie pojawile sie wieczorem w domu. Jej telefon tez milczal. Tym razem bylem prawie pewien, ze zaopiekowal sie nia ten Arab z parku. Aga zostawila w domu wszystkie swoje rzeczy lacznie z ksiazkami do angielskiego i notesem. Otworzylem wiec notes by znalezc jakas informacje, jakis slad gdzie ona moze przebywac i czy jestbezpieczna. Na wewnetrznej okladce zostalo wykaligrafowane imie Mohamet oraz numer telefonu. Aaaaaa, to jest bezpieczna! Usmiechnalem sie. Pokazalem Kazikowi znalezisko i jeszcze tylko wykonalem formalny telefon do Pawla. Niestety on tez nic nie wiedzial, a przynajmniej tak twierdzil. Po kilku minutach zadzwonila Agnieszka z telefonu Mohameta. Bawili sie dobrze w jakims klubie, powiedziala tylko, ze nie wraca, jest bezpieczna i wkrotce pojawi siepo swoje rzeczy. Dalem jej dwa dni. Jesli nie zjawi sie, wystawiam walizke na ulice. I tak tez zrobilem. Nie zjawila sie ani za dwa dni, ani za tydzien, ani za rok. Nie pokazala sie juz wiecej. Po miesiacu zadzwonil tylko Pawel z pytaniem, czy nie przenocuje jego przyjaciela przez kilka dni. Odmowilem. Przypuszczam, ze to byla ona.
 Dostalem kosza. I to pozadnego. Kupilem flaszke whisky, wzialem dzien wolny i upilem sie. Bylem wsciekly. Chyba nawet krzyczalem, ze ja kocham. Zbilem tez talerz z zupa. Pozniej, gdy mi przeszlo, gdy doszedlem do siebie, bylo mi okropnie wstyd. Posprzatalem wszystko i poszedlem pobiegac. Chcialem zgubic ta zla energie.
 Wykapalem sie, zjadlem kolacje, wlaczylem odpowiednia muze i zastanawialem sie co teraz. Nie moglem przeciez zalamac sie tylko dlatego, ze jakas kobieta porzucila mnie dla jakiegos Araba. Jedna moja polowa nie ufala juz wiecej kobietom, natomiast druga polowka bardzo tesknila za kims obok. Bylem rozdarty. Raz mowilem, ze nie chce juz sie wiazac z nikim, by nastepnie za chwile wyobrazac sobie jak moglaby wygladac moja nastepna kobieta. Paranoja! Usnalem nie podejmujac decyzji.
 Chodzilem jakis "zakrecony" caly dzien. Nie moglem znalezc sobie miejsca. Wieczorem postanowilem, ze poszukam tym razem prawdziwej kobiety. Wyraznie okreslilem jakie warunki musi spelniac. Przede wszystkim musi byc silna kobieta. Pewna siebie dama, ktora nie przestraszy sie mojejprzeszlosci, a wrecz przeciwnie, stawi czola wyzwaniu ibedzie wiedziala jak rozmawiac znawiedzonym poeta-lunatykiem. Odwiedzilem wiec ponownie kafejke internetowa i znajomy Chat Room. Przejrzalem liste wszystkich obecnych osob i wytypowalem niki najbardziej oryginalne. Wsrod nich znalazla sie Wioletta. Rozmawialem naraz z trzema kobietami. Jednak po wymianie kilku zdan, skoncentrowalem sie na Wioli, kasujac dialog zpozostalymi. Rozmawialismy okolo trzech godzin, a mi bylo wciaz malo. Poczulem, ze dostalem zastrzyk energii, jakiegos mentalnego kopa. I choc Wioletta miala ustatkowane zycie wPolsce- dom, corka, praca, studia, duzo tez pomagala rodzicom w biznesie, to postawilem sobie za zadanie sciagnac je do Londynu.
cdn

5 comments:

sia said...

Nie ma jak kreatywność- narysować wyobraźnią spełnione pragnienie....
Arabowie są strasznie namolni i nie odstępują Polek. Jeden nawet próbował mnie do Luton podwieźć, ale w momencie gdy zobaczył medalik na na szyi zawątpił...
Pozdrawiam łamaczu kobiecych serc :)
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

Jasna8 said...

Aga. Raczej jej współczuję.Ciekawe jak skończyła. Nie przepadam za innymi nacjami , jak typowa Polka. Wolę na 100 % Polaków :-)))
A Ty chyba się pozbierałeś... Co taki emocjonalny ? :-)))

Anonymous said...

Tak jakoś niespodziewanie skończył się mi blog. I co teraz czytać???
Pozdrowienia z Hrabstwa:-)

1beam said...

Nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło.W końcu los się do Ciebie uśmiechnął jak mniemam i Wiola okazała się tą Wiolą,prawdziwą kobietą.Pozdrawiam serdecznie.

Beata said...

Witaj, no i super, że taki cel osiągnąłeś i jesteście wciąż, razem szczęśliwi. Dobrze jest wiedzieć w życiu, czego, kogo się chce i być w tym konsekwentnym :) pozdrawiam serdecznie