Saturday, 19 April 2014

Moja bitwa o Anglie cz.18

  Udalo mi sie nawet namowic Agnieszke na przeprowadzke do Londynu. Ze wzgledu na jej zakrety zyciowe, nie moglismy jednak ustalic konkretnej daty. Bardzo chcialem abysmy na poczatku zamieszkali  w tym wierzowcu razem z Kazikiem za sciana. Pozwolilo by to nam zaoszczedzic troche pieniedzy. Kazik wiec pomieszkiwal w salonie, co jakis czas wyskakujac w odwiedziny do swojej przyjaciolki, natomiast ja zajelem sypialnie z wielkim lozem I oczekiwalem przyjazdu Agi placac jednoczesnie za jej miejsce w pokoju.
 Patrycja nadal nas douczala chalupniczo I coraz lepiej radzilem sobie z jezykiem. Bardzo ciekawie nam sie rozmawialo nie tylko po Angielsku. Moge nawet sie przyznac, ze czulem do niej miete. Jednak ta mloda sikoreczka byla zajeta, a ja oczekiwalem przyjazdu Agnieszki, wiec zostalismy tylko przyjaciolmi.
 Patrycja mieszkala w Londynie od bardzo dawna. Jako mala dziewczynka przeprowadzila sie z mama I cala edukacje zdobyla w angielskich szkolach. Pokazala mi Camden oraz klimat tej dzielnicy. Jezdzilem tam czesto na zakupy lub poprostu na piwo, spedzic czas w niecodziennym towarzystwie punkow, metalowcow oraz wszelkiej masci innych odmiencow I odjechancow.
 Camden jest wyjatkowa dzielnica. To gniazdo undegroundu. Wspaniale puby muzyczne lub kluby takie jak Underworld lub Roundhouse przyciagaja tu codziennie tysiace ludzi. Rewelacyjny Camden Lock Market, gdzie mozna kupic element wyposazenia kazdego punka lub sado-masochisty. Sa stoiska z plytami, butami Dr.Martens, niecodzienna odzieza oraz rekodzielem roznych artystow. Spedzalem tam cale dnie, a nawet noce. Uwielbiam ten klimat. Na moscie, codziennie, zbiera sie grupa lokalnych punkow. Gdzies za zakretem sprzedaja sprzet do palenia haszyszu I magiczne grzyby. Nawet kilka ulic dalej kupila pokazny dom Amy Winehouse I czesto mozna ja bylo spotkac w jednym z pubow. Tutaj, w tej dzielnicy powstalo wiele projektow muzycznych. Wielu obecnie dobrze znanych wykonawcow zaczynalo jako nikomu nieznany band przygrywajac do piwa. W sasiedniej dzielnicy Hampstead mieszkaja takie gwiazdy jak Annie Lenox czy George Lubiwbraz Michael. Tam tez, jedna z ostatnich plyt nagalo U2. I tam tez sa piekne parki oraz okolica. Heampstead Heath, to wspanialy kawalek zieleni ze stawami do plywania. Nawet tradycja jest, ze w jednym stawie moga plywac tylko kobiety, a w drugim tylko mezczyzni.
 Z drugiej strony Camden jest Regenst Park z londynskim ZOO oraz St.Johns Wood z najslynniejszym na swiecie Abbey Rd. studio. Park Regentow jest chyba najpiekniejszym parkiem w stolicy jednak rzadko tam bywalem. Wolalem atmosfere undegroundu.
 Z Mackiem pracowalo mi sie coraz lepiej I nawet udalo mi sie raz wyrwac go na piwo. Maciek byl bardzo oszczedny. Jego zona pracowala w Austrii, w domu zostawili dwoje dzieci w wieku 18 I 19 lat pod opieka babci I kazdego funta odkladal na remont domu. Niestety Maciej mial inne zainteresowania muzyczne oscylujace w okolicach remizy strazackiej oraz dancingow w POSK-u. Czesto wiec dochodzilo do sporow I zgrzytow na tym punkcie.
 Pewnego dnia, calkiem przypadkiem, odkrylem wspanialy pub Marlborohead w okolicy Marble Arch w centrum. Super klimat! Prawdziwy rasowy underground. Na scianach plonace pochodnie, rzezby jakichs potworkow, barman nalewaja piwo  z rury przypominajacej kobre, duze debowe stoly I wielkie krzesla. Sciana z wejsciem do toalety przypomina wielki regal z ksiazkami. Aby otworzyc drzwi, trzeba pchnac odpowiednia ksiazke. W toalecie czysto, pachnie kadzidelkiem, a z glosnikow wydobywa sie pochukiwanie duchow. Czulem sie jakbym byl na zamku w Zagorzu Slaskim. Codziennie przygrywa DJ czadowa muzyke, a czesto tez mozna spotkac grajaca na zywo mloda kapele. Klimat dosyc ostry ale ciekawy. Jednak mialem wrazenie, ze grupa metalowcow  przywlaszczyla sobie ten lokal I chetnie tam imprezowali. Oczywiscie DJ to wyczul I gral muzyke pod nich. Pewnego dnia zauwazylem tam dwie dziewczyny ubrane w mundury przypominajace niemieckie uniformy SS, krotkie spodniczki, ponczochy oraz dlugie oficerki na obcasie. Zachowywaly sie dosc prowokujaco I wkrotce dolaczyla do nich para podkreconych chlopakow. Akurat na scenie wyciskal osme poty jakis lokalny band. Wszyscy mieli nie zle w czubie I ochote na ostra zabawe. Sam oczywiscie udzielalem sie tanecznie, a moje czerwone martensy spisywaly sie wysmienicie na parkiecie. Po kilku numerach kupilem piwo  z wezowego nalewaka I oparty o bar lapalem trzeci oddech, gdy podszedl do mnie jakis lysy koles I spytal po Polsku, czy czasem nie jestem rodakiem. Stuknelismy sie kuflami I rozpoczelismy sympatyczna rozmowe. Okazalo sie, ze jest tu stalym bywalcem, ma tu nawet dziewczyne Murzynke I mieszka w polnocnym Londynie. Po drugim Guinessie moj nowy kolega bardziej sie rozgadal, a nawet pokazal mi miniaturke swastyki ukryta pod kolnierzem. Nie krylem zdziwienia I rzucilem mu w twarz: Punk not dead! Usmiechanal sie tylko I na odchodne dodal: "Duzy jestes. Przydalbys sie nam do walki z tymi skurwielami." I zrobil znak gwiazdy Dawida. Zlapal kolezanke Murzynke pod reke I znikneli razem za drzwiami biblioteki dla mezczyzn. Dokonczylem piwo I rozejrzalem sie wokol. Dopiero teraz dotarlo do mnie. To pieprzona banda faszystow zakamuflowana w piwnicznym klubie w centrum Londynu. Oczywiscie nie wszyscy, ale wieksza czesc z tych ludzi, lacznie z tymi dziewczynami w ponczochach, za swojego Boga uwazala karla z wasem I grzywka.
 Odechcialo mi sie tam wiecej przychodzic I dopiero trzy lata pozniej, bedac w okolicy, zaciekawiony kolega namowil mnie na ponowna wizyte w tym pubie I piwo. Usiedlismy grzecznie na przeciw siebie, w kuflu pieni sie czarne szalenstwo z Irlandii, a my oddajemy sie dyskusji dlaczego ludzie, a szczegolnie Polacy, popiaraja faszyzm. Rozmawialismy tak godzine, az czas do domu nas wygonil. Na schodach okazalo sie, ze nie mam telefonu w wewnetrznej kieszeni marynarki. Nie wiem w jaki sposob ktos mi go wyciagnal.
 Jedno jest pewne. Moja noga nigdy wiecej tam nie postala ponownie...
cdn

4 comments:

Jasna8 said...

Pogodnych Świąt ! :-)

sia said...

Co może pociągać człowieka do popierania faszyzmu- chyba chowane od dziecka kompleksy, bo sam Hitler miał ich całą masę...
To Ci się miejsce trafiło, nie zazdroszczę- Wesołych Świąt:)

http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

1beam said...

"Regenst Park z londyńskim ZOO oraz St.Johns Wood z najsłynniejszym na świecie Abbey Rd. studio."-byłam tam w 2009r.w październiku,ale aura nie pozwoliła mnie zmarzlakowi wiele zobaczyć:))

Danka Skandanita said...

W życiu wszystkiego trzeba doznać ,nawet takie knajpy są nauczką ,czy warto pić piwo, czy nie::))Pozdrawiam ..Fany kawałek życia opisałes