Friday, 28 March 2014

Moja bitwa o Anglie cz15

 Tak sie w moim zyciu dziwnie uklada,ze mam duze przyciaganie kobiet o zdolnosciach artystycznych, a dokladnie pan plastyczek. Doslownie wygrzebalem spod ziemi Agnieszke. Piekna malarke z Elblaga. Byla duzo mlodsza ode mnie I w strasznie zlym stanie duchowym. Przechodzila akurat rozklad pozycia malzenskiego I byla totalnie rozdarta I bezbronna. Probowalem ja reanimowac wierszami I cieplym slowem. Ponownie przeprowadzilem sie do kafejki internetowej I za jednym z komputerow urzadzilem swoj kacik. Duzo nie brakowalo, a doszloby do tego! Znow spedzalem tam kazda wolna chwile. Aga plakala I opowiadala, a ja niczym poeta pierwszego kontaktu leczylem jej poszarpana dusze wierszami wlasnej roboty.
 Noc noworoczna na szczescie szybko zostala zapomniania. Praca u Stojana zaczela sprawiac mi coraz mniej przyjemnosci. Czulem sie tam niewolnikiem, a on coraz czesciej udowadnial, ze sie nie myle. Wiec w wolnych chwilach od pracy I spotykania sie z Agnes, jezdzilem do Hyde Parku I w ustronnym miejscu, lezac na trawie marzylem o lepszej pracy I pisalem wiersze. Mialem w tym parku swoja ulubiona lipe, prawie jak mistrz Kochanowski.
 Londynskie zimy sa na tyle lagodne, ze ludzie urodzeni tutaj, snieg znaja tylko z opowiadan oraz wycieczek do innych krajow. Nie ma tu obowiazku zmiany opon na zimowe, a buty sniegowe kupuja tylko Ci, ktorzy spedzaja ferie poza miastem. Temperatura rzadko tu spada ponizej zera. Gdy juz do tego dojdzie, to zdziwieni przybysze z innych, cieplejszych krajow, robia sobie rodzinne zdjecia na oszronionej trawie. Wiec ten lagodny klimat smialo dopuszczal takich niebieskich ptakow jak ja, bysmy legalnie I bez zapalenia odbytnicy lezakowali na wczesnej trawie I wyciskali ostatnie soki z dlugopisu.
 Bardzo lubie klimat londynskich parkow. Jest czysto, trawa I krzaki zawsze rowno przystrzyzone, niczym poborowy w dzien meldunku. Zadnej psiej kupy, no I najwazniejsze, nikt nie stawia tutaj mandatu za przebywanie na trawniku. Tutaj parki I klomby przeznaczone sa dla ludzi, nie dla psow jak w Polsce. Psiaki maja wydzielony teren, odgrodzony I moga tam hasac do woli.
 W Hyde Parku, w czesci przyleglej do ronda Marble Arch, znajduje sie slawetny Speakers Corner. Kazdy kto ma cos do powiedzenia publicznie, moze tutaj to zrobic. I gwarantuje, ze kazdy kto madrze mowi, bedzie mial po chwili grupe sluchaczy. Mowic mozna o wszystkim I w kazdy mozliwy sposob. Mozna uzywac wszystkich argumentow, mozna sypac nazwiskami zdrajcow, podawac adresy sprzedajnych politykow I krytykowac premiera. Jest tylko jedna zelazna zasada przestrzegana od stuleci: Nie wolno obrazac I krytykowac krolowej.
 Mialem okazje kilkakrotnie przysluchiwac sie dyskusji. Niestety, moja angielski, nie byl wtedy wystarczajaco dobry, by wziac udzial w tej debacie. Z Kazikiem wiec dokupilismy kolejny pakiet korepetycji z Patrycja I namietnie wkowalismy wszystkie trzynascie czasow.
 Spacerujac po Hyde Parku, oraz po sasiednim Kensington Gardens, gdzie mieszkala Ksiezna Diana, ogladalem z kazdej strony slynna sale koncertowa Royal Albert Hall I zastanawialem sie, czy kiedykolwiek uda mi sie tam byc w srodku. To miesce, to legenda. Kazdy muzyk na swiecie marzy by tam zagrac, podbnie jak w nowojorskiej Medisson Squere Garden. To wlasnie w tej londynskiej arenie odbywa sie przyznanie nagrod muzycznych  Brit Awards, tu maja swoje siedziby Balet Narodowy oraz BBC Proms- cykliczny program muzyki klasycznej. Odbywaja sie tez mecze bokserskie oraz tenisa. Jednak najwieksza uwage przyciagaja koncerty ze swoja niesamowita akustyka. W hallu wisza pamiatki oraz fotografie po wystepujacych tu artystach.
 Pod koniec lutego, ostry spor ze Stojanem, zakonczyl nasza wspolprace. Nie wytrzymalem kolejnego upokorzenia I odszedlem. Heniek tylko na to czekal I od razu zaproponowal mi prace w swojej firmie. Bardzo mnie to ucieszylo. Oferowal uczciwe wynagrodzenie I normalne warunki, choc dluzszy dzien pracy, bo az od 8 do 18.
 Rozpoczalem prace juz w sobote. Mial akurat zlecenie od Belga, ktory kupil niefunkcjonujacy kosciol w dzielnicy Oval I przerabialismy go na dwa domy. Zlecenie duze I trudne, jednak podjalem wyzwanie, choc moje doswiadczenie nie bylo jeszcze wystarczajace. Na miejscu okazalo sie, ze takich jak ja bylo wiecej, a prawdziwych budowlancow bylo moze trzech? Moje skromne umiejetnosci polaczone z logicznym mysleniem oraz intuicja, pozwolily mi zablysnac kilkakrotnie oraz zdobyc kilka cennych plusow u superwajzora oraz szefa. Nastepnie po zastosowaniu mojej koncepcji podczas wyburzania drewnianych stropow, zostalem mianowany kierownikiem budowy. Sam awans najbardziej zaskoczyl mnie. I choc mialem spore doswiadcznie w kierowaniu ludzmi, to oczywiscie byly obawy czy poradze sobie ze sztuka budowlana. Nie potrafilem dobrze czytac planow, nie znalem wielu odpowiedzi na rozne zagadki inzynieryjne, do tego dochodzil moj slaby angielski. Spytalem wiec przed ta nominacja Henka, czy aby wie co robi? Uspokoil mnie I obiecal wytlumaczyc I pomoc rozwiazac kazdy problem oraz dac mi osobiscie korepetycje. Tym razem z inzynierii budowlanej.
 Od teraz wieczory spedzalismy wspolnie we trzech studiujac rzemioslo. Kazik rozpoczal wspolprace z Henrym kilka tygodni wczesniej.
 Zarabialem wreszcie dobre, przyzwoite pieniadze I moglem sobie pozwolic na male co nie co. Zblizala sie Wielkanoc 2003 I kolejne moje urodziny. Postanowilem zrobic sobie prezent. Tym razem odwiedzajac centrum innej stolicy. Kupilem bilet na pociag Eurostar do Paryza I w Wielka Sobote z nieduza torba oraz w nowiutkich, czerwonych, zamszowych Martensach wyruszylem na podboj Francji...
cdn

3 comments:

Jasna8 said...

O, Francja, tam mnie nie było jeszcze :-)))

sia said...

IDziesz jak burza- ciągle do przodu i nieustannie z nowymi kobietami :) Francja - powiadasz - to czekam na relacje
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

1beam said...

Pokrewne dusze zawsze się przyciągają.
Jak widać zdolny Ciebie facet Arturze i wrażliwy,ale i z głową na karku:)