Wednesday, 12 March 2014

Moja bitwa o Anglie cz.12

 Tym razem wybralem nie duzy pub na Kings Road, po sasiedzku ze slynnym sklepem Sex. Niczego oczywiscie nie sugerowalem. ten sklep jest kultowy I trzeba tam zajrzec. W latach '70-tych Malcolm McLaren wraz ze swoja narzeczona Vivienne Westwood otworzyli ten butik, ktory stal sie bardzo chetnie odwiedzany przez wszystkich punkow. Malcolm I Vivienne projektowali I tworzyli z mysla o undegrundzie. Pozniej Malcolm menagerowal Sex Pistols I wynalazl Johnego Rottena. Jak pamietacie, McLaren umarl w 2010 roku w szwajcarskim szpitalu, natomiast Vivienne nadal pracuje I projektuje wspaniale rzeczy.
 Zblizal sie wielkim krokami koniec 2002 roku, wiec trzeba bylo myslec o zabawie sylwestrowej. Moje zarobki nadal nie byly satysfakcjonujace I musielismy zadowolic sie kupnem biletow do polskiego klubu na Balham. Jednak kolejne dni z Irena pokazywaly, ze ta ostatnia noc spedze bez niej. I kolejne wydazenie w niedzielny poranek potwierdzilo moje przypuszczenia. Rozstalismy sie w zlych nastrojach. Wlasciwie to jej rozowe gderanie do dzis gdzies mi sie kotluje z tylu glowy. Nie moglem juz tego dluzej sluchac I wyszedlem z domu. Irena oczywiscie tez wyszla po chwili, jednak poszla w swoja strone. Pozniej przyslala mi jeszcze kilka smsow. Ja jednak jestem zdania, ze krytyka tez ma swoje granice I przemilczalem ten incydent.
 Zostalem ponownie sam, bez pieniedzy I biletow na bal sylwestrowy. Jednak wolny. Do konca roku zostalo 10 dni. Czasu zbyt malo by wymyslec cos konkretnego. Kazik mial w planach wspolna zabawe w POSK-u, jednak moje skromne fundusze nie podolalyby temu szlanstwu. Skorzystalem jednak z jego zaproszenia na szklaneczke pachnacej whiskey. Mysle nawet, ze ta myszowata woda, jak mawial Ryszard Ochodzki, to jeden z powodow mojego londynskiego bytu. Uwielbiam dobra, odpowiednio schlodzona single malt.
 Saczac ten boski trunek, wpadla mi w oko pewna grupa ludzi w koncu sali. Dwie kobiety I jeden mezczyzna. Zachowywali sie glosno I prowokacyjnie. Wlasciwie tylko dwoje z nich, bo Natalia byla wyraznie zniesmaczona ich postawa. Podszedlem wiec do niej z propozycja przesiadki do nas, jednak jej towarzysze nie zgodzili sie na to, ale chcetnie widzieli mnie przy swoim stole. Zabralem wiec swojego drinka, pozegnalem sie z Kaziem I rozpoczalem nawijac makaron na Nataliowe uszy.
 Natalia byla urocza Lotyszka w moim wieku. Majac wielu znajomych wsrod Polakow, swietnie poruzumiewala sie w naszym jezyku. Byla mila, sympatyczna I oczytana jednak cos ja gnebilo od srodka. Zaproponowalem jej wspolne spedzenie sylwestrowej nocy. Ucieszyla sie. Jednak przygotowalem ja, ze jestem goly I wesoly I zamiast markowego szampana stac mnie na butle wina Lambrini za £2 I hamburgera w Mc Donaldzie. Na szczescie byla normalna kobieta I z usmiechem przyjela zaproszenie. Niestety pracowala w ostatni dzien roku I umowilismy sie, ze przyjade po nia do pracy I zrobimy szybkie zakupy.
 Natalia pracowala w brytyjskim parlamencie. Byla menagerka od nadzoru kamer zabezpieczajacych caly obiekt. Praca bardzo odpowiedzialna, a zarazem prestizowa.
 Gdy weszliszmy do pobliskiego Tesco, to ledwo uszedlem z zyciem widzac co ona laduje do koszyka. JA kupilem wspomniane dwulitrowe wino, natomiast ona dolozyla duzego szmpana, litrowa butle whiskey, kolejne wino oraz zgrzewke piwa. Wszystko na nas dwoje. Wszystko na jedna noc I pierwszy dzien roku. Szczerze mowiac przerazilem sie tym. Byly dwie opcje. Pierwsza to: Natalia jest nalogowym opijem, a druga: odwiedza nas jej lotewscy znajomi, znani w Londynie z prowadzenia dosyc brutalnych gangow. Po drodze kupila na wynos kolacje od Chinczyka I udalismy sie pociagiem do jej mieszkania w Shoreditch we wschodnim Londynie.
Podczas tej chinskiej kolacji zakrapianej tanim winem z babelkami, otworzyla sie I opowiedziala mi swoja historie. Mieszkala od 15 lat w UK I wlasnie rozwiodla sie z mezem Anglikiem. On duzo starszy od niej lekarz, z powazna pensja I prywatna praktyka, zostawil ja dla jeszcze mlodszej siksy. Wynajal dobrego adwokata I pozbawil ja  calkowicie majatku. Zostala doslownie na ulicy z walizkami I uratowala ja tylko dobrze platna praca w ochronie. Jednak to wydazenie odbilo sie mocno na jej psychice I wpadla w alkoholizm. Pila tak duzo, niczym traktorzysta z kolka rolniczego. Zrozumialem ja jednak I wsparlem dobrym slowem. Bez specjalnego szalenstwa przywitalismy Nowy Rok I zmeczeni poszlismy spac. Ona do swojej sypialni, a ja na sofie w salonie.
 Rano obudzil mnie kac moralny. Poszedlem sie umyc do lazienki I w drodze powrotnej zobaczylem przez jej uchylone drzwi, jak siedzi na brzegu lozka w koronkowo- satynowej pizamce I romantycznie, zadumana dlubie w nosie I oblizuje palce. Prawie puscilem pawia na angielski dywan krotkowlosy! Czym predzej sie ubralem I z zaschnietym gardlem pedze do drzwi. Natalia uslyszawszy to podbiegla do mnie, zlapala za klamke I pyta: Zostaniesz na sniadaniu?
 Wszystkie wnetrznosci mi zabulgotaly, w gardle sahara, w glowie jeszcze wiekszy moralniak I szukam w mozgu wymowki. Wiesz... wiesz... Wtem zadzwonil jej telefon w sypialni. Podbiegla go odebrac, ja w tym czasie szybko sie ewakuowalem. Po powrocie do domu szorowalem dlugo dlon I plukalem usta po kozojadzie.
cdn

8 comments:

Jasna8 said...

Chyba kara boska Cię spotkała, ale za co ? :-)))

Jasna8 said...

Zapraszam Ciebie na blog ....ANGIELSKI na SKRÓTY ...
Nowy , o angielskim języku... :-)))
Może znajdziesz chwilkę czasu by wrzucić parę zdań na temat nauki języków obcych.
Wiedzę na ten temat na pewno masz, byłoby mi bardzo miło :-)

Dziękuję z góry !

dobrycoach said...

Fajny Blog, popieram pasję i tworzenie, polecę Twój Blog znajomym
pozdrawiam

czesia said...

tonący brzytwy się chwyta...i zostaje bez ręki:)))
Zastanawiam się, może skuszę się na Wierszownik.niewiele o nim w recenzji:)napisz coś więcej

Anzai said...

No to tę ostatnią "Bitwę o Natalię" chyba przegrałeś? Zdarza się. ;)

Pozdrawiam
Andrzej Rawicz (Anzai)

sia said...

Buhaha, znalazłam w Tobie pokrewną duszę, nie ma nic gorszego, jak widok dłubiącego w nosie kompana, a fuj...szczerze Ci współczuję, ale Łotyszki to piękne kobiety, że sie nie skusiłeś ???
Pozdrawiam
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

1beam said...

To chyba gorzej już być nie mogło,takie obrzydzenie długo człowieka prześladuje,fuj.

Beata said...

poczytam, poczytam, wstecz. obiecuję :) zaciekawiłeś mnie :)