Friday, 28 March 2014

Moja bitwa o Anglie cz15

 Tak sie w moim zyciu dziwnie uklada,ze mam duze przyciaganie kobiet o zdolnosciach artystycznych, a dokladnie pan plastyczek. Doslownie wygrzebalem spod ziemi Agnieszke. Piekna malarke z Elblaga. Byla duzo mlodsza ode mnie I w strasznie zlym stanie duchowym. Przechodzila akurat rozklad pozycia malzenskiego I byla totalnie rozdarta I bezbronna. Probowalem ja reanimowac wierszami I cieplym slowem. Ponownie przeprowadzilem sie do kafejki internetowej I za jednym z komputerow urzadzilem swoj kacik. Duzo nie brakowalo, a doszloby do tego! Znow spedzalem tam kazda wolna chwile. Aga plakala I opowiadala, a ja niczym poeta pierwszego kontaktu leczylem jej poszarpana dusze wierszami wlasnej roboty.
 Noc noworoczna na szczescie szybko zostala zapomniania. Praca u Stojana zaczela sprawiac mi coraz mniej przyjemnosci. Czulem sie tam niewolnikiem, a on coraz czesciej udowadnial, ze sie nie myle. Wiec w wolnych chwilach od pracy I spotykania sie z Agnes, jezdzilem do Hyde Parku I w ustronnym miejscu, lezac na trawie marzylem o lepszej pracy I pisalem wiersze. Mialem w tym parku swoja ulubiona lipe, prawie jak mistrz Kochanowski.
 Londynskie zimy sa na tyle lagodne, ze ludzie urodzeni tutaj, snieg znaja tylko z opowiadan oraz wycieczek do innych krajow. Nie ma tu obowiazku zmiany opon na zimowe, a buty sniegowe kupuja tylko Ci, ktorzy spedzaja ferie poza miastem. Temperatura rzadko tu spada ponizej zera. Gdy juz do tego dojdzie, to zdziwieni przybysze z innych, cieplejszych krajow, robia sobie rodzinne zdjecia na oszronionej trawie. Wiec ten lagodny klimat smialo dopuszczal takich niebieskich ptakow jak ja, bysmy legalnie I bez zapalenia odbytnicy lezakowali na wczesnej trawie I wyciskali ostatnie soki z dlugopisu.
 Bardzo lubie klimat londynskich parkow. Jest czysto, trawa I krzaki zawsze rowno przystrzyzone, niczym poborowy w dzien meldunku. Zadnej psiej kupy, no I najwazniejsze, nikt nie stawia tutaj mandatu za przebywanie na trawniku. Tutaj parki I klomby przeznaczone sa dla ludzi, nie dla psow jak w Polsce. Psiaki maja wydzielony teren, odgrodzony I moga tam hasac do woli.
 W Hyde Parku, w czesci przyleglej do ronda Marble Arch, znajduje sie slawetny Speakers Corner. Kazdy kto ma cos do powiedzenia publicznie, moze tutaj to zrobic. I gwarantuje, ze kazdy kto madrze mowi, bedzie mial po chwili grupe sluchaczy. Mowic mozna o wszystkim I w kazdy mozliwy sposob. Mozna uzywac wszystkich argumentow, mozna sypac nazwiskami zdrajcow, podawac adresy sprzedajnych politykow I krytykowac premiera. Jest tylko jedna zelazna zasada przestrzegana od stuleci: Nie wolno obrazac I krytykowac krolowej.
 Mialem okazje kilkakrotnie przysluchiwac sie dyskusji. Niestety, moja angielski, nie byl wtedy wystarczajaco dobry, by wziac udzial w tej debacie. Z Kazikiem wiec dokupilismy kolejny pakiet korepetycji z Patrycja I namietnie wkowalismy wszystkie trzynascie czasow.
 Spacerujac po Hyde Parku, oraz po sasiednim Kensington Gardens, gdzie mieszkala Ksiezna Diana, ogladalem z kazdej strony slynna sale koncertowa Royal Albert Hall I zastanawialem sie, czy kiedykolwiek uda mi sie tam byc w srodku. To miesce, to legenda. Kazdy muzyk na swiecie marzy by tam zagrac, podbnie jak w nowojorskiej Medisson Squere Garden. To wlasnie w tej londynskiej arenie odbywa sie przyznanie nagrod muzycznych  Brit Awards, tu maja swoje siedziby Balet Narodowy oraz BBC Proms- cykliczny program muzyki klasycznej. Odbywaja sie tez mecze bokserskie oraz tenisa. Jednak najwieksza uwage przyciagaja koncerty ze swoja niesamowita akustyka. W hallu wisza pamiatki oraz fotografie po wystepujacych tu artystach.
 Pod koniec lutego, ostry spor ze Stojanem, zakonczyl nasza wspolprace. Nie wytrzymalem kolejnego upokorzenia I odszedlem. Heniek tylko na to czekal I od razu zaproponowal mi prace w swojej firmie. Bardzo mnie to ucieszylo. Oferowal uczciwe wynagrodzenie I normalne warunki, choc dluzszy dzien pracy, bo az od 8 do 18.
 Rozpoczalem prace juz w sobote. Mial akurat zlecenie od Belga, ktory kupil niefunkcjonujacy kosciol w dzielnicy Oval I przerabialismy go na dwa domy. Zlecenie duze I trudne, jednak podjalem wyzwanie, choc moje doswiadczenie nie bylo jeszcze wystarczajace. Na miejscu okazalo sie, ze takich jak ja bylo wiecej, a prawdziwych budowlancow bylo moze trzech? Moje skromne umiejetnosci polaczone z logicznym mysleniem oraz intuicja, pozwolily mi zablysnac kilkakrotnie oraz zdobyc kilka cennych plusow u superwajzora oraz szefa. Nastepnie po zastosowaniu mojej koncepcji podczas wyburzania drewnianych stropow, zostalem mianowany kierownikiem budowy. Sam awans najbardziej zaskoczyl mnie. I choc mialem spore doswiadcznie w kierowaniu ludzmi, to oczywiscie byly obawy czy poradze sobie ze sztuka budowlana. Nie potrafilem dobrze czytac planow, nie znalem wielu odpowiedzi na rozne zagadki inzynieryjne, do tego dochodzil moj slaby angielski. Spytalem wiec przed ta nominacja Henka, czy aby wie co robi? Uspokoil mnie I obiecal wytlumaczyc I pomoc rozwiazac kazdy problem oraz dac mi osobiscie korepetycje. Tym razem z inzynierii budowlanej.
 Od teraz wieczory spedzalismy wspolnie we trzech studiujac rzemioslo. Kazik rozpoczal wspolprace z Henrym kilka tygodni wczesniej.
 Zarabialem wreszcie dobre, przyzwoite pieniadze I moglem sobie pozwolic na male co nie co. Zblizala sie Wielkanoc 2003 I kolejne moje urodziny. Postanowilem zrobic sobie prezent. Tym razem odwiedzajac centrum innej stolicy. Kupilem bilet na pociag Eurostar do Paryza I w Wielka Sobote z nieduza torba oraz w nowiutkich, czerwonych, zamszowych Martensach wyruszylem na podboj Francji...
cdn

Friday, 21 March 2014

Moja bitwa o Anglie cz.14

 ...Czerwonymi schodami zeszlismy do bejsmentu. Niestety widzielismy tylko czerwone punkciki na podlodze. Ktos mnie zlapal za reke I zaprowadzil do stolika. Wszedzie ciemno jak w piekle, glosna muzyka, chyba pusto, tylko w oddali w polmroku oswietlony mala lampka bar z kelnerka. Muzyka nagle stala sie jeszcze glosniejsza, w powietrzu czuc juz zapach kobiety, gdy nagle ktos mi siada na kolanach I przytula naga piers do mojego policzka. Heniek chyba siedzi obok, jednak nie jestem pewien. Jest tak glosno, ze nie slysze nawet wlasnego oddechu, jest tez tak ciemno, ze pomimo iz ta plastikowa kukielka siedzi mi na kolanach, to zupelnie jej nie widze, nawet konturow jej ciala. Po kilku minutach tej przytulanki kukielka krzyknela mi do ucha pytanie, czy kupie jej drinka. Propozycje odrzucilem z dwoch wzgledow: bylem biedniejszy od organisty, a po drugie, mial byc striptease z piwem w cenie. Heniek jednak sie znalazl po drugiej stronie stolika ze swoja osobista kukielka oraz podobna propozycja. Jako bardziej doswiadczony I bardziej napalony, zaproponowal jej spotkanie w bardziej prywatnej atmosferze. Kukielka propozycje przyjela z entuzjazmem I obie nas oposcily. Po kilku sekundach zauwazylismy jak podchodza do baru I rozmawiaja z kelnerka. Nie minelo 5 minut na sluchaniu przerazliwie glosnej muzyki, a ktos do nas podszedl z latarka I taca. Muzyka nagle ucichla, twarzy jednak nadal nie widac. Latarka za to wyraznie oswietla tace I rachunek lezacy na niej. Pani oswiadczyla, ze po uiszczeniu rachunku mozemy rozmawiac na temat wyjscia do private z dziewczynami. Spojrzelismy na papierek I nagle zrobilo mi sie goraco. Cena do zaplaty widniala £1500 z wyszczegolnieniem: £1000 szampan dla dziewczyn + po £250 od kazdego z nas za dotykanie ich.Spojrzelismy na siebie I w smiech. To jakis zart mowie I placze z radosci. Jednak burdelmamie nie bylo tak wesolo I wezwala ochrone. Naszym oczom ukazal sie wielki murzyn ubrany na czarno z rownie duzym telefonem oraz lancuchem z kluczami przypietym do spodni. Grzecznie I profesjonalnie oswiadczyl, ze mozemy rachunek nawet uiscic karta kredytowa, ale beda musieli dodatkowo pobrac oplate £5. Naprawde?? Spytalem z kpiaca mina. Pan murzyn chyba obrazil sie na mnie, bo zblizyl sie do mojej twarzy I buchnal mi w nos niczym rasowy buchaj: Jesli nie zaplacicie teraz, to dzwonie na policje. Mamy wszystko nagrane, mamy swiadkow, wyslemy film do waszych zon i do pracy. Pojdziecie do aresztu za niezaplacony rachunek z burdelu. Grzmial wielki straznik moralnosci. Jednak nie wystraszyl mnie, podbnie jak jego czarnoskorzy bracia kilka miesciecy wczesniej w pociagu. Nie balem sie go. Wlasnie poczulem, ze wygralismy to rozdanie. Zlapalem za rachunek I wrocilem do stolika. Usiadlem spokojnie I poprosilem go by zadzwonil na policje. Heniek obserwuje zdziwiony ale siada obok. Pan murzyn nie rozgryzl jeszcze mojej strategii. Widocznie zostal zaprogramowany na inna. Moze na agresje ze strony klienta? Moze na placz I blaganie? Nie wazne, mialem to gleboko w mojej bialej dupie. I zeby tylko ktos mnie nie posadzil o rasizm. Nigdy nie bylem I nie bede rasista I brzydze sie ludzmi o takich pogladach. Jednak, gdy ktos mi probuje wcisnac siano zamiast lososia, to nie ma znaczenia jego pochodzenie czy wyznanie. Wielu podobnych kretynow spotkalem w Polsce czy  w innym kraju z bialymi ludzmi. Plaskostopie mozgu trafia sie w kazdej nacji.
 Niestety siedzielismy przy tym stoliku na sucho I niedoczekalismy sie obiecanego piwa. Nasz opiekun zniknal na chwile na zapleczu, a my z Heniem wymienilismy tylko spojrzenia. Po kilku chwilach big man wylonil sie ze swojej jaskini I oznajmil glebokim glosem: Go, go away and never come back! Gdy juz bylismy na schodach, odwazny Heniek odszczeknal sie: I can't promise you, man! Na gorze mialem nadzieje spotkac ulizanego alfonsa , ktory sprzedal nam ten kit. Jednak pewnie zostal wczesniej uprzedzony I chowal sie w bezpieczne miejsce. My z ulga wyszlismy na zewnatrz I odetchnelismy swierzym powietrzem. Z zaschnietymi gardlami udalismy sie do nastepnego pubu po sasiedzku.
 Niestety I tu zastala nas niespodzianka. Po otworzeniu drzwi okazalo sie, ze to bar dla mezczyzn kochajacych inaczej. Jednak wszyscy obrocili sie na nasz widok I serdecznym usmiechem zaprosili do srodka. Wygladalismy przeciez jak rasowa para gejowska. Heniu starszy pan z klasa, dobrze ubrany, ja duzo mlodszy, oboje zadowolone geby, ciagle wspominajace ostatni incident z panem murzynem. Wygladalismy pewnie na szukajacych rozrywki pare. Jednak emocji mielismy dosc jak na jeden wieczor I nie skorzystalismy z zaproszenia.  Wybralismy inny lokal, wygladajacy na bardziej profesjonalny, bezpieczny oraz pelen pieknych kobiet I par mieszanych. Byl to typowy nocny klub z restauracja na parterze, mysle, ze na ok. 500 osob. Szerokimi, kretymi, szklanymi schodami zeszlismy do bejsmentu, gdzie znajdowala sie sala taneczna, scena oraz kolejna restauracja dla tanczacych. Na dolnym poziomie, razem z siedzacymi przy stolikach bylo ok. 300 osob. Do zabawy przygrywala angielska orkiestra grajaca porywczego swinga oraz amerykanskie standarty. Ludzie bawili sie swietnie, atmosfera byla fantastyczna, a maly na trabce prowadzacej zacinal prawie jak Stanko! Zostajemy! Zawolal podekscytowany Heniek I podbiegl do tanczacej grupy, wmieszal sie w tlum I tyle go widzialem. Kupilem dwa piwa, stanalem oparty o filar I odetchnalem plena piersia. Przy kolejnym kawalku pojawil sie moj towarzysz. Spocony, zdyszany z rozpieta koszula I jezykiem na brodzie. Moze cos zjemy? Zaproponowal. Owszem, byla juz 2 nad ranem I chetnie bym zjadl zalegla kolacje. Kelner znalazl nam stolik I wreczyl menu. Z calego zestawu tej angielskiej, egzotycznej kuchni najbardziej smakowicie zapowiadala sie kaczka z warzywami. Henry zamowil kaczke razy dwa I tupiac nozka w rytm malego trebacza poddalismy sie czekaniu. Wypilismy jedno piwo I nic. Wypilismy drugie I nic. Lekko zniecierpliwieni rozgladamy sie za kelnerem I JEST!! Niesie dwa wielkie talerze wysoko ponad glowami. Zapach juz do nas dotarl I po chwili nasza kolacja. Jednak na talerzu byl tylko maly plasterek miesa, dwa kawalki ogorka, jakas marcheweczka, listek salaty, poproszone to pietruszka, calosc skropiona jakims brazowym mazidlem. Oczy stanely mi deba. heniek wygladal jakby chcial mi zabrac moja porcje. Jednak szybko zlapalem za talerz I bez namyslu polknalem swoje danie. Ychy, ychy, gdybym zjadl reszte tej kaczki, to bym nawet sie najadl. Niestety to restauracja, a nie bar dworcowy I dokladek nie przewidziano. Heniek mlasnal inteligentnie I poprosil o rachunek. Czas do domu, wspomnial zerkajac na zegarek. Dochodzila 4. Kelner elegancko podal nam dlugi kawalek papieru. Heniu az usiadl z wrazenia. Cena za dwie porcje kaczuszki w warzywach kosztowala go £53. Wszystko by bylo ok, gdyby ta kaczka w calosci pojawila sie na naszym stole.
 Zmeczeni, glodni, obdarci z resztek nadziei poszlismy na taksowke. A w niej dopadlo mnie przemyslenie: Anglicy na taki rachunek w restauracji maja odpowiedz- Nothing on the plate, everything on the bill.
cdn

Monday, 17 March 2014

Moja bitwa o Anglie cz.13

 Po tym spotkaniu z Natalia, dlugo nie moglem dojsc do siebie. Nawet rzadziej zaczalem chodzic do POSK-u, a I z kobietami stalem sie bardziej ostrozny. Razem z Kazikiem I Henkiem zaprzyjaznilismy sie I spedzalismy wspolnie wieczory, a nawet weekendy.
 Pewnej soboty Heniek zaprosil mnie na rajd po londynskich klubach. Podkreslil wyraznie, ze on stawia I kazal mi sie przebrac w cos wyjsciowego. Uwielbiam angielski klimat w pubach. Lubie tez ich piwo I whisky, dlatego z checia przystalem na ten pomysl.
 Rozpoczelismy nasza wycieczke od szybkiego kufla spienionego Guinessa w nieduzym pubie na Fulham, a stamtad pojechalismy metrem do centrum, do Soho. No I tam sie zaczelo. Pierwszy pub na szlaku- jakas knajpa mordercow. Same zakapiory spogladaja na nas spode lba. Jednak wchodzimy odwaznie. I choc sam jestem wysoki I do chuderlakow raczej nie naleze, to w tym lokalu czulem sie jakis niewyrosniety. Nie wiem, moze to byl pub dla rugbystow? Oczywiscie wszyscy sie roznili wygladem od typowych polskich dresiarzy. Oczywiscie kazdy z nich byl lysy, a obwod karku mieli taki jak ja w pasie, wiele tatuazy, jednak wygladali na sportowcow, na atletow. W polskim pubie takie miesniaki chodza w dresach, a w kieszeni zamiast zapalniczki maja kij bejsbolowy I ze sportem nie maja nic wspolnego, a na sniadanie jedza platki kukurydziane z amfetamina.
 Zamowilismy z Henrykiem po szklance ginu z tonikiem I stanelismy odwaznie przy barze. Tu na wyspach jest taka tradycja, ze wszyscy w pubach stoja I rozmawiaja. Jesli juz sie nie mieszcza w srodku, to tlumnie wylewaja sie na zewnatrz I okupuja okolice. W weekendowe wieczory, gdy nie pada, przy kazdym dobrym pubie stoi kilkadziesiat osob, a podczas meczow lub koncertow cale masy kibicow I fanow legalnie blokuja ruch uliczny. Wtedy policja na koniach zamyka przewaznie droge I ustala objazdy. Musza reagowac szybko I skutecznie. Tlum podekscytowanych I podpitych Anglikow moze zmienic sie w mgnieniu oka w gniazdo szerszeni I moze dojsc do powaznej zadymy.
 Po smacznym drinku ruszylismy w dalsza droge szlakiem Krola Drinkera III. Przechadzac przez serce Soho, natrafilismy na grupe alfonsow pochodzenia Afro, ktorzy za £60 oferowali kobiete w kazdym wieku, kolorze skory oraz rozmiarze. Nie skorzystalismy, jednak nie sposob przejsc obok obojetnie. W Amsterdamie nazywa sie taka dzielnica Red Light District, tutaj poprostu Soho. Dziewczyny okresla sie mianem modelek lub escort. W wielu oknach swieca sie czerwone lampki, wiele drzwi wejsciowych do domow jest otwartych, a wnich stoja blond laleczki w krotkich sukieneczkach, z dupa na wierzchu niezaleznie od temperatury na zewnatrz oraz wypchanymi cyckami gotowymi do wystrzalu. Pomiedzy nogami, dla podgrzania atmosfery, maja ustawione dmuchawy ciepla I moga tak stac godzinami wabiac klientow. Dla mnie jednak to wypchane, plastykowe kukielki, wymalowane I gotowe zrobic wszystko za pieniadze. Wole prawdziwe kobiety.
 Przechodzac obok ktoregos z klubow ze striptease, zostalem zlapany za reke przez jednego z powiedzmy alfonsow. Koles ten stal w drzwiach I naganial klientow, wiec probowal I nas upolowac. Zaoferowal stolik, piwo I striptease  za £5 od osoby. mordy nam sie ucieszyly, ze tak tanio popatrzymy sobie na cycki przy zimnym piwie. Po upewnieniu sie ceny, skusilismy sie na wejscie do srodka...
cdn

Sunday, 16 March 2014

about Wierszownik

 Na prosbe czytelnikow, uchyle rabka tajemnicy, na temat Wierszownika "papierowego".
Jest to moj debiut literacki. Znalazly sie tam moim zdaniem najlepsze wiersze oraz kilka zdjec. Tomik nie wielki objetosciowo, lecz wielki przekazem, szczery, barwny I prawdziwy do bolu. W moim skromnym pisaniu cenie sobie szczerosc I naturalnosc, lubie pisac w sposob humorystyczny, czasem przesmiewczy, jednak wiele wierszy jest bardzo powaznych I smutnych.
 Zapraszajac do lektury, dziekuje Wam wszystkim za wsparcie, komentarze I krytyke. Wszystko to, jest bardzo wazne dla mnie, wszystkie czytam I analizuje.
Na koniec dodam, ze moim kolejnym pomyslem jest project pt "Wierszownik I przyjaciele". Wspolny album ze znajomymi artystami. Trzymajcie kciuki!!!
Pozdrawiam serdecznie- Pan Nikt

Wednesday, 12 March 2014

Moja bitwa o Anglie cz.12

 Tym razem wybralem nie duzy pub na Kings Road, po sasiedzku ze slynnym sklepem Sex. Niczego oczywiscie nie sugerowalem. ten sklep jest kultowy I trzeba tam zajrzec. W latach '70-tych Malcolm McLaren wraz ze swoja narzeczona Vivienne Westwood otworzyli ten butik, ktory stal sie bardzo chetnie odwiedzany przez wszystkich punkow. Malcolm I Vivienne projektowali I tworzyli z mysla o undegrundzie. Pozniej Malcolm menagerowal Sex Pistols I wynalazl Johnego Rottena. Jak pamietacie, McLaren umarl w 2010 roku w szwajcarskim szpitalu, natomiast Vivienne nadal pracuje I projektuje wspaniale rzeczy.
 Zblizal sie wielkim krokami koniec 2002 roku, wiec trzeba bylo myslec o zabawie sylwestrowej. Moje zarobki nadal nie byly satysfakcjonujace I musielismy zadowolic sie kupnem biletow do polskiego klubu na Balham. Jednak kolejne dni z Irena pokazywaly, ze ta ostatnia noc spedze bez niej. I kolejne wydazenie w niedzielny poranek potwierdzilo moje przypuszczenia. Rozstalismy sie w zlych nastrojach. Wlasciwie to jej rozowe gderanie do dzis gdzies mi sie kotluje z tylu glowy. Nie moglem juz tego dluzej sluchac I wyszedlem z domu. Irena oczywiscie tez wyszla po chwili, jednak poszla w swoja strone. Pozniej przyslala mi jeszcze kilka smsow. Ja jednak jestem zdania, ze krytyka tez ma swoje granice I przemilczalem ten incydent.
 Zostalem ponownie sam, bez pieniedzy I biletow na bal sylwestrowy. Jednak wolny. Do konca roku zostalo 10 dni. Czasu zbyt malo by wymyslec cos konkretnego. Kazik mial w planach wspolna zabawe w POSK-u, jednak moje skromne fundusze nie podolalyby temu szlanstwu. Skorzystalem jednak z jego zaproszenia na szklaneczke pachnacej whiskey. Mysle nawet, ze ta myszowata woda, jak mawial Ryszard Ochodzki, to jeden z powodow mojego londynskiego bytu. Uwielbiam dobra, odpowiednio schlodzona single malt.
 Saczac ten boski trunek, wpadla mi w oko pewna grupa ludzi w koncu sali. Dwie kobiety I jeden mezczyzna. Zachowywali sie glosno I prowokacyjnie. Wlasciwie tylko dwoje z nich, bo Natalia byla wyraznie zniesmaczona ich postawa. Podszedlem wiec do niej z propozycja przesiadki do nas, jednak jej towarzysze nie zgodzili sie na to, ale chcetnie widzieli mnie przy swoim stole. Zabralem wiec swojego drinka, pozegnalem sie z Kaziem I rozpoczalem nawijac makaron na Nataliowe uszy.
 Natalia byla urocza Lotyszka w moim wieku. Majac wielu znajomych wsrod Polakow, swietnie poruzumiewala sie w naszym jezyku. Byla mila, sympatyczna I oczytana jednak cos ja gnebilo od srodka. Zaproponowalem jej wspolne spedzenie sylwestrowej nocy. Ucieszyla sie. Jednak przygotowalem ja, ze jestem goly I wesoly I zamiast markowego szampana stac mnie na butle wina Lambrini za £2 I hamburgera w Mc Donaldzie. Na szczescie byla normalna kobieta I z usmiechem przyjela zaproszenie. Niestety pracowala w ostatni dzien roku I umowilismy sie, ze przyjade po nia do pracy I zrobimy szybkie zakupy.
 Natalia pracowala w brytyjskim parlamencie. Byla menagerka od nadzoru kamer zabezpieczajacych caly obiekt. Praca bardzo odpowiedzialna, a zarazem prestizowa.
 Gdy weszliszmy do pobliskiego Tesco, to ledwo uszedlem z zyciem widzac co ona laduje do koszyka. JA kupilem wspomniane dwulitrowe wino, natomiast ona dolozyla duzego szmpana, litrowa butle whiskey, kolejne wino oraz zgrzewke piwa. Wszystko na nas dwoje. Wszystko na jedna noc I pierwszy dzien roku. Szczerze mowiac przerazilem sie tym. Byly dwie opcje. Pierwsza to: Natalia jest nalogowym opijem, a druga: odwiedza nas jej lotewscy znajomi, znani w Londynie z prowadzenia dosyc brutalnych gangow. Po drodze kupila na wynos kolacje od Chinczyka I udalismy sie pociagiem do jej mieszkania w Shoreditch we wschodnim Londynie.
Podczas tej chinskiej kolacji zakrapianej tanim winem z babelkami, otworzyla sie I opowiedziala mi swoja historie. Mieszkala od 15 lat w UK I wlasnie rozwiodla sie z mezem Anglikiem. On duzo starszy od niej lekarz, z powazna pensja I prywatna praktyka, zostawil ja dla jeszcze mlodszej siksy. Wynajal dobrego adwokata I pozbawil ja  calkowicie majatku. Zostala doslownie na ulicy z walizkami I uratowala ja tylko dobrze platna praca w ochronie. Jednak to wydazenie odbilo sie mocno na jej psychice I wpadla w alkoholizm. Pila tak duzo, niczym traktorzysta z kolka rolniczego. Zrozumialem ja jednak I wsparlem dobrym slowem. Bez specjalnego szalenstwa przywitalismy Nowy Rok I zmeczeni poszlismy spac. Ona do swojej sypialni, a ja na sofie w salonie.
 Rano obudzil mnie kac moralny. Poszedlem sie umyc do lazienki I w drodze powrotnej zobaczylem przez jej uchylone drzwi, jak siedzi na brzegu lozka w koronkowo- satynowej pizamce I romantycznie, zadumana dlubie w nosie I oblizuje palce. Prawie puscilem pawia na angielski dywan krotkowlosy! Czym predzej sie ubralem I z zaschnietym gardlem pedze do drzwi. Natalia uslyszawszy to podbiegla do mnie, zlapala za klamke I pyta: Zostaniesz na sniadaniu?
 Wszystkie wnetrznosci mi zabulgotaly, w gardle sahara, w glowie jeszcze wiekszy moralniak I szukam w mozgu wymowki. Wiesz... wiesz... Wtem zadzwonil jej telefon w sypialni. Podbiegla go odebrac, ja w tym czasie szybko sie ewakuowalem. Po powrocie do domu szorowalem dlugo dlon I plukalem usta po kozojadzie.
cdn

Wednesday, 5 March 2014

Moja bitwa o Anglie cz.11

 Z Henkiem I Kazikiem rozumielismy sie wysmienicie. Nikt nikomu nie przeszkadzal, a nawet czesto pomagal. Henka nie bylo calymi dniami w domu, Kazik czesto znikal na weekend do swojej przyjaciolki, a ja krazylem po Londynie poznajac kolejne piekne miejsca oraz randkowalem wirtualnie z Bozena. Bozena, piekna I dojrzala kobieta o wspanialym wyczuciu artystycznym oraz zawodowa plastyczka. Robila wiele wspanialych rzeczy by zainteresowac mnie swoja osoba. Przysylala mi swoje kartki lub rysunki. Bardzo chcialem ja poznac blizej.
 W miedzyczasie szlifowalismy z Kazikiem nasz Angielski. Znalezlismy mloda I calkiem ladna korepetytorke o imieniu Patrycja. Dwa razy w tygodniu, wieczorami po pracy, dostawalismy od niej niezly lomot intelektualny. Moze nie byla najlepszym pedagogiem, ale chetnie uczestniczylismy w tych zajeciach. Nawet nasz wspollokator Heniek czasami sie doksztalcal z nami.
 Wszystko powoli ukladalo sie w calosc. Mialem prace, nienajgorsza kwatere, gdzies daleko, po drugiej stronie monitora kobiete, ktora bardzo chcialem ujrzec.
 W koncu po kilku tygodniach otrzymalem od niej wiadomosc, ze przylatuje do Londynu na kilka dni. Jej przyjaciolki corka, wlasnie dostala prace w BBC oraz apartament w dzielnicy Holland Park w pakiecie, wiec jada ja odwiedzic I przy okazji spotkac sie ze mna.
 Truptalem juz przed tym domem jeszcze zanim wylecialy z Polski. Wczesniej wyprasowalem ulubiona czarna koszule, wyczyscilem buty I czekalem na sygnal o ladowaniu. Tradycyjnie, jak kazda kobieta, spoznila sie na spotkanie. Choc samolot wyladowal o czasie, to oczywiscie bylo sto powodow, by przyjechac godzine pozniej.
 Jednak gdy juz podjechala wyczekiwana taksowka, mym oczom ukazaly sie najpierw najpiekniejsze nogi w Zielonej Gorze, nastepnie ich wlascicielka. Jej kolezanka zniknela z walizka w hallu, natomiast naszym usciskom I pocalunkom nie bylo konca. Gdy minela juz pierwsza fascynacja, udalismy sie do windy. Niestety co sie tam wydazylo, nie moge tu napisac ze wzgledow na mozliwosc czytania przez nieletnich. Wspomne tylko, ze krazylismy po pietrach kilkakrotnie, az do momentu, gdy pewna pani tez chciala skorzystac z uslug dzwigu personalnego.
 Bozena odswierzyla sie po podrozy, przebrala I udalismy sie na obiad do pobliskiej pizzeri. Zjedlismy pyszna neapolitanska pizze, popilismy francuskim winem I udalismy sie na spacer do pobliskiego Holland Parku. Jest to przepiekny kawalek naturalnej zieleni oddzielajacy Notting Hill od Kensington. Duzo dzikiej natury, ale tez malownicze ogrody, w tym japonski z oczkiem wodnym I kolorowymi karpiami, wolno chodzacymi pawiami I calym stadem malych zajacow. NAd glowami radosnie skrzeczaly zielone papuzki. Legenda glosi, ze przed sama smiercia, Jimmy Hendrix wypuscil na wolnosc kilkanascie tych ptakow, a one swietnie sie przystosowaly do londynskich warunkow I chetnie sie rozmnozyly. Dzis fruwa ich po tym niebie niezliczona ilosc. Niczym nieposkromiona gromada nastolatkow, rozrabiaja I glosno chichocza ponad naszymi glowami. Piekny widok, szczegolnie wiosna w cieple, sloneczne dni.
 Spacerowalismy wiec spalajac wloskie kalorie, rozmawiajac I tulac sie. I tu musze ponownie wykropkowac moja opowiesc ze wzgledow na szerzenie tresci niecenzuralnych. Wspaniala pogoda nam dopisala, dodatkowo uroku dodal zielony I kolorowy park oraz czyste powietrze w srodku tej metropolii.
 Rozstalismy sie wieczorem. Na zawsze. Niestety moja natura, niczym rosyjski lodolamacz, skruszyla kolejne kobiece serce. Bylo duzo lez I dociekan dlaczego. Dlaczego? A dlatego, ze tacy sa mezczyzni. Zdobywaja kobiete usilnie pokazujac swe najlepsze cechy, a gdy dopna juz swego, bezdusznie ja pozucaja.
 I ja tez bylem smutny I rozdarty. Bozena byla piekna I madra kobieta I moge nawet stwierdzic, ze zakochalem sie. Wrocilem do swojej pracy I probowalem zagluszyc swoje sumienie. Byla juz jesien. Dni coraz krotsze. Wieczorami uprawialismy chalupniczo angielski I czasami wpadalem do POSK-u na kolejne polowanie.
 Gdy tak pewnego wieczoru topilem smutki w kuflu zimnego piwa, mym oczom okazala sie anielica. Przelknalem sline, uszczypnalem sie I nadal ja widze. Nawet zwrocila na mnie uwage, nawet puscila do mnie oczko. Cholera! Co jest? Nawet chcialem poprosic jakiegos kolesia przy barze, aby zdzielil mnie po pysku dla otrzezwienia. Niezdazylem. Podeszla do mnie ze slodkim usmiechem na tacy oraz lampka wina w rece. Irena jestem, przedstawila sie. Ja bylem tak oczarowany jej wygladem, ze prawie zemdlalem z wrazenia. Piekna blondynka, dobrze zbudowana I bardzo kobieca. Bilo od niej takie cieplo, ze az sie spocilem.
 Spedzilismy reszte wieczoru razem. Byla tak piekna I pociagajaca, ze nawet nie zwracalem uwagi na banialuki, ktorymi mnie czestowala. Byly to takie rozowiotkie farmazony I gdyby nie jej rozmiar DD oraz ten czarodziejski usmiech, to zdusilbym w zarodku te paplanie.
 Po dokonczeniu ostatniego drinka wybralismy sie na spacer deptakiem wzdluz Tamizy podziwiajac pieknie oswietlona Chelsea. I tu Was zaskocze moi drodzy. Grzecznie ja odprowadzilem do domu I po otrzymaniu buziaka wsiadlem do pietrusa I odjechalem. Doslownie!
 Spotkalismy sie ponownie po kilku dniach w bardziej romantycznym miejscu...
cdn