Thursday, 23 January 2014

Moja bitwa o Anglie cz2

 Wioletka przyjechala po nas z dwoma miesniakami, ktorzy bez przerwy pili Red Bulla, na ich szyjach blyszczaly grube lancuchy, a zel z ich krociotkich wloskow az kapal na podloge. Przerazony przelknalem sline I spojrzalem na Kazika. On jednak niczego podejrzanego nie zauwazyl w ich zachowaniu.
 Zawiezli nas rozklekotanym Roverem do jakiejs przeludnionej I smierdzacej meliny, wczesniej pytajac o paszporty. Gdy uslyszalem to pytanie, to juz bylem pewien, ze nowo poznani rodacy zgotuja nam tu niezle atrakcje turystyczne.
 Nie chcialem wchodzic do tego domu, jednak nie mielismy wyjscia. Wycieczka, a wlasciwie pusty autobus, wrocil wlasnie do Polski, w kieszeniach zaledwie kilkadziesiat funtow, w brzuchu burczy, a mialo byc tak pieknie...
 Poczulem sie niepewnie I bezradnie. Na szczescie ludzie, ktorzy juz tam mieszkali, okazali sie bardzo sympatyczni, jednak bezrobotni jak my sami. Wyczulem, ze to co obiecala Wioletka, to tylko jedna wielka sciema aby wyludzic od nas pieniadze. Kazdy, kto chcial skozystac  z jej pomocy, musial zaplacic haracz w wyskosci £250 oraz poniesc dodatkowe oplaty za mieszkanie,rachunki I inne dziwne rzeczy.
 Po kilku godzinach spedzonych w tym apartemencie okazalo sie, ze mieszka nas tam 20 osob w 3 sypialniach I salonie, ze moje miejsce jest na podlodze I niestety zabraklo materaca I poscieli. Nieciekawie tez wygladalo z praca. Rano o 6 wszyscy ustawiali sie na chodniku przed domem.Podjezdzal van I koles wybieral potrzebnych mu ludzi do pracy. Jednak przez ostatni okres mial prace tylko dla pary, wiec reszta wracala smutna do lozek I odsypiala by przetrwac do dnia nastepnego.
 Po trzech nocach przespanych na podlodze, przykryty tylko kurtka postanowilem dzialac. Pozyczylem od Kazika £50 I pojechalem do Londynu szukac pracy. Niestety nie bylo latwo. Wiekszosc pozyczonych pieniedzy przeznaczylem na telephony I przejazdy,a prace znalazlem tylko jedna- w warsztacie samochodow luksusowych. I bylaby to swietna oferta, gdybym chcoc troche sie znal na tym. Zrezygnowalem wiec z tej pracy po pierwszym dniu, jednak zarobilem £30 co pozwalalo przezyc kilka kolejnych dni.
 Niestety ze znalezieniem kolejnego zajecia tez nie bylo lepiej I gdy juz skonczyly mi sie pieniadze oraz cierpliwosc, zadzwonilem do naszego budowlanca I oswiadczylem stanowczo, ze to on nas zapewnial o pracy I tylko dlatego przyjechalem do Londynu, a dzis skonczyly mi sie oszczednosci I ide spac pod most.
 Na szczescie nie musialem dlugo go przekonywac I umowilismy sie dnia nastepnego na Notting Hill...
CDN

4 comments:

sia said...

Czytam i zdaje się, że miałam więcej szczęścia, ale Ty pewnie dzisiaj twardziel bez łańcucha jesteś?
Ah Ci nasi rodacy za granicą...
Fakt miałam dużo szczęscia do ludzi ale i na takich trafiłąm...
Pozdrawiam
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

teresa said...

Początki rzeczywiście nieciekawe. Mój syn z dziewczyną załatwiali wszystko na własną rękę. Nie mieli żadnych problemów, a wręcz odwrotnie. Pozdrawiam

baśka said...

Dawno temu wywożono na roboty do NIemiec, na takie warunki. Tyle, że wówczas nie trzeba było za to płacić

Anzai said...

Z olbrzymim zainteresowaniem czytam obie części Twojej "Bitwy o Anglię". Przypomina mi to moje boje ze znacznie wcześniejszych lat. W 1985 r. miałem okazję zabrania się ze studentami Wydz. Elektroniki na miesięczny staż w jednej z filii IBM w Dublinie. Staż był legalny, potwierdzony przez polskiego pośrednika Urzędu Pracy.
Plan był prosty: Wyjazd na miesięczny staż z kieszonkowym 36 funtów. Na miejscu 3 z nas, przyszłych informatyków, odłączyło się i podjęliśmy pracę przy budowie "inteligentnych domów", a konkretnie instalacji i konfiguracji systemów kontroli, sterowania i alarmu. Pomimo obietnic umowy stałej nie zawarto z nami, i cały miesiąc machaliśmy tylko kielnią i łopatą. Na kilka godzin pozwolono nam coś tam podłączyć. W sumie wypłacono nam po 600 funtów, zamiast obiecanych 3-4 tys. funtów i pracy wyłącznie przy instalacji sieci komputerowych. Ku olbrzymiemu rozczarowaniu pracodawcy wróciliśmy więc do Polski.