Sunday, 25 August 2013

killer's Queen

gdzies tam w zniszczonym domu
posrod klamotow I kurzu
na poddaszu miala swoje m1
zniszczona brunetka Sabina
jej wiekowa skora pomarszczona
niczym farba na scianie
kilku zebow tez brak
jak szczebli w korytarzowej balustradzie
jednak na samotnosc znala lekarstwo
jej gniazdko zawsze goscinne
I podobnie jak paryz
nigdy nie zasypialo
zawsze z fasonem honorem I zasadami
kazdy wyglodnialy samiec
znalazl ukojenie w jej antycznych ramionach
kazdy mogl ja kupic za butle porzeczkowego vermutha
I choc z pieknoscia nie miala wiele wspolnego
pustych butelek pluton
warte trzymal honorowa na kuchennym blacie
tragedia nadeszla z pachnacym wrzosami miesiacem
gdy socjalny officer o golebim sercu
chcac sabinie zrobic dobrze przed zimowym mrozem
wyszukal lepsza kwatere
I umiescil krolowa wszystkich melin w nowym lokalu
jakaz to byla rozpacz na rejonie
cztery dni trwala kolejka
by oddac ostatnie pozegnanie oslawionej sabinie
I tylko armia oproznionych flaszek moze to potwierdzic
a cieple wspomnienie
na zawsze zostanie w sercach
wzruszonych zlodzieji I pijakow

3 comments:

Danka Ste said...

Samo życie...chłopaków żal::))Czy to złodziej czy pijak ,Taka Sabina była lekiem na całe zło::))Pozdrawiam serdecznie::)

1beam said...

Swoimi prawami rządzi się ulica,
swoje wyznacza granice,
ma swoich żuli i ulicznice,
rynsztoki,dziuple,gdzie życie gaśnie i miłość kwitnie.
Pozdrawiam serdecznie

sia said...

Po Sabinie łez nie otrze nikt, każda flaszka, każdy toast przypomina o opustoszałym tronie królowej meliny...
Jesteś niesamowity w tych odsłonach
Pozdrawiam i czekam na kolejne
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
http://kadrowane.bloog.pl/