Sunday, 18 August 2013

ballada o dzozefie i jego zboczonym kocie

polnoc
piekna mrozna grudniowa noc
na niebie usmiechniety ksiezyc
oswietla powrotna droge do domu strudzonemu dzozefowi
dzozef to postac wyjatkowa
na przetluszczonej czuprynie zawsze kapelusz
taki nie duzy z paskiem I piorkiem
zawsze przystrzyzony wasik
taki ala marlon brando
dlugi czarny skorzany plaszcz
flanelowa koszula do polowy rozpieta
na koszule wylewa sie bujna szczecina
obowiazkowo spodnie na kancik
dolne partie ciala
wienczy para stylowych gumofilcow
nie zawsze czystych
dzozef przeciez pracuje
tu wykopie dolek
tam przekopie dzialke
gdzieindziej pomaluje plot
zadnej pracy sie nie boi
czasem tylko ta praca
dziwnie patrzy na dzozefa
I zdazy sie ze to ona ma obawy
jednak zawsze elegancki
zawsze w kapeluszu
zawsze gryzie zapalke

dzozef mieszka w malowniczej altanie
polozonej w biedniejszej czesci miasta
nie nie ma wody
dzozef nie potrzebuje wody
podobnie jak makgajwer
nie musi sie myc
lzy szczescia zmyja kazdy brud
nie ma tez pradu
dzozef ma tyle pozytywnej energii...
poza tym to swiatly czlowiek
nie musi czytac
to o nim pisza ksiazki I gazety
meble?
po co meble?
caly dzien w terenie
I podobnie jak makgajwer
dzozef nie musi spac
zawsze czujny I na posterunku
dzozef to silny facet z zasadami
nigdy nie odmawia gorzaly I pacierza
zawsze leje ja w morde
bez skrupulow I zbednych sentymentow
lecz ona ulegla zawsze powraca I nadstawia sie ponownie
mowia na miescie
ze to chemiczny zwiazek
dzozef nie bylby wyjatkowy
gdyby nie jego kot hussajn
zawsze razem
na dobre I na zle
od 20 lat
I choc hussajn do mlodziezy juz sie nie zalicza
nie opuszcza partnera na krok
podaza dumnie u boku
nie baczac ktora jest godzina
hussajn zna jego slabosc do tej plynnej damy
jednak przymyka swe zielone oko na ta slabostke

dzozef dumnie kroczy
wolno chwiejnie
od kraweznika do kraweznika
I tylko od czasu do czasu
nocna cisze przeszyje szyderczy smiech:
HA HA HA HUUUUUSSSSAAAAJN TY ZBOCZENCU!
zwariowales?nie jestem rasista ale ta kicia jest ruda!!!!

6 comments:

1beam said...

Dobre:))Wyobraźnia zaraz posunęła mi obraz takiego dżozefa:)Było ich wielu w PRL-u.Nie wiem jak teraz,bo ich tu nie widzę.

Co tam mydło,woda,
zdrowia szkoda,
częste mycie,skraca życie:)
lepsza woda zapomnienia,
daje sen i chwilę innego spojrzenia.
Pozdrawiam.

1beam said...

To jak widzę Arturze,też swoje przeżyłeś.Najważniejsze, że znalazłeś swój kawałek nieba.

Beata said...

niwątpliwie talent pisarski posiadasz! :) pouśmiechałam się, pomyślałam... i serdecznie pozdrawiam cię, Arturze :)

1beam said...

Dzięki za Nicka Cave-poszperam w necie i uzupełnię wiedzę:)
Miłego weekendu.

sia said...

Tak, tak ruda to nieuchwytna i na wymarciu - kocur wie co robi, a swoją drogą, to masz nietuzinkowy sposób pisania - fantastyczny
pozdrawiam
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
http://kadrowane.bloog.pl/

Anonymous said...

dzozef spoko gosc !