Saturday, 11 May 2013

pod lipa

powiadaja ze
wystraczy usiasc pod lipa
jak mistrz kochanowski
wziac pioro
a wiersz sam sie urodzi
siedze juz trzecia godzine
zmieniam lipy kolejno
myslac ze
poprzednia slabo prowokowala
narodziny wiersza
moze jeszcze nie czas na lipy
oczywiscie
przeciez to maj
w maju pisze sie wiersze pod kasztanem
w czerwcu pod jasminem
jesienia pod jarzebina
dobrze wiec przyjde tu w lipcu
bede siedzial na tym samym skwerku
pod ta sama lipa
I uloze piekny wiersz
jak mistrz kochanowski
I zadedykuje go
mojej wiolince

4 comments:

Anonymous said...

dziekuje....wk

Beata said...

A... ostatnie dwa wpisy, bardzo fajne są, o! bliscy są NAJ... zawsze. i tak trzymać !pozdrawiam :)

Danka said...

Nie ma to jak na ławeczce
Pod lipowym drzewem usiąść
I napawać się zapachem
Pracowitych pszczół posłuchać
Może nie raz taka pszczółka
Lekko roztargniona
Wsadzi żądło swoim sprytem
Potem krztusi się zachwytem
Że poeta sobie siedzi
Że miodowy zapach zjada
Nic nie widzi by coś pisał
Tylko sobie gada
Że pomyłka zaistniała
Kasztan zakwitł w sierpniu
W maju lipy już przekwitły
W lipcu bzy rozkwitły
Jarzębina w czerwcu owoce wydała
Nasz poeta się zagubił
Ale nie ma straty
Może sobie wiersz napisać
Przez rok cały na raty.

Pozdrawiam serdecznie danka



Anonymous said...

czyżby brak natchnienia? też ostatnio go nie mam. wszystko co tworze jest kiepskie. a może jestem zbyt krytyczna.
a może to coś innego?

pozdrawiam,
Cass

http://kasandra-modra.bloog.pl