Thursday, 31 January 2013

konjo napisal
ze taraz w modzie
sa krotkie wiersze

bum bum bum
bum bum bum

j    a          j     e    d    n    a    k          m     y     s    l     e
z    e         d    z     i    e     w   c    z   y    n    y         w    o    l    a       d luuuuuuugie

Tuesday, 29 January 2013

Konjo wroc! Narod gloduje!!!

Ponoc w marcowym numerze Playboy ukaze sie rozbierana sesja z Konjem. Rozebral pania fotograf i dwa komputery.

Saturday, 26 January 2013

ballada o wincentym rzezniku

wincenty nie byl przystojnym brunetem
wincenty nie byl ponetnym hydraulikiem
wincenty byl kurwarzeznikiem
niewysoki lysawy z brzuszkiem i kurwikami
mial dlonie jak kapelusze
w kieszeni noz
i zawsze piec stow
wincenty nie przepuscil zadnej kobiecie
wincenty nie przepuscil tez jadwidze
byl prosty szczery do bolu i bezposredni
stanowczy i uparty
zadna kobieta mu nie odmowila
jadwiga tez nie smiala
wincenty zabil swinie
nie nie dla jadwigi
nie nie z tej okazji
wincenty byl kurwarzeznikiem
razem z jadwiga pracowali przy weselach
jadwiga byla blondynka
dobrzezbudowanabigcyc
zielone oczeta miala i nie nosila noza w torebce
nie zwracala uwagi na kobiety
i nie miala piec stow
za to chciala
by wincentowe dlonie jak kapelusze
przykrywaly jej posladki
spotykali sie czesto w atmosferze rosolu i bigosu
wincenty byl rzeznikiem-dzentelmenem
wincenty byl romantycznym kurwarzeznikiem
czasem spiewal swiniom
a jadwidze recytowal wiersze
i prowadzil gre wstepna
w kuchni na stole
czasami tez nie prowadzil
jadwiga byla czarowna blondynka
jej zielone oczeta byly zamaslone
kochala kurwarzeznika
lubila ta gre wstepna
zamieszkali razem
wincenty nie pracowal duzo
wincenty nie musial pracowac duzo
wincenty byl dobrym kurwarzeznikiem
i dobrzekurwazarabial
wincentego zaczepialy sasiadki
szarmancki kurwarzeznik w lakierkach i kamizelce
zawsze dziendobrydziekujejakiszart
wincentego lubialy sasiadki
jadwiga tez lubiala wincentego
kochala kurwarzeznika
kurwarzeznik kochal jadwige
razu pewnego weselnego
wincenty byl proszony
jak zwykle szarmancki i elegancki
nawet swinie tlukl w kurwalakierkach
jak zwykle switem pojechal taksowka
swinia grzecznie czekala
jakby wiedziala ze kazda swinia
kiedys skonczy jako szynka lub golonka
rozowiotka i tlusciutka
nadstawila leb wincentemu
jednak wincenty podszedl od zaplecza
podniosl ogon i mierzy cisnienie
swinia zdziwiona lecz zadowolona
wszak lepiej stracic glowe dla rzeznika niz przez rzeznika
swinia oczka rozmaslone
wincenty nie przepuscil zadnej kobiecie
a ze mowia baby to swinie
wincenty nie zastanawial sie dwa razy
wtem jadwiga nadeszla z zimnym piwem
pragnienie chcac ugasic niewysokiemu kurwarzeznikowi
szczeka jej wypadla gdy ujrzala co ujrzala
o ty swinio krzyczy
o ty suko wola
tak sie chcesz wywinac spod topora
moj ci on swinio
a tobie wara od niego
wygonila sploszonego wincentego
i sama bez romantyzmow i szarmanctwa
ba nawet bez kurwalakierek i kamizelki
uczynila swinie bekonem surowym
moral z tej historii taki
nie rozkladaj nog przed rzeznikiem
bo jego zona wypruje ci flaki

Thursday, 24 January 2013

no wiesz
to nie jest tak ze
siedze i nic nie robie
wczoraj kontrolowalem wzrost trawy
nadzorowalem budowe pajeczyny
obserwowalem rozwoj kasztana w lupinie
przygladalem sie
konsumpcji muchy przez pajaka
duzo tez marzylem i bujalem w oblokach
a wieczorem przed snem
przygotowalem sie do
pojawienia rannej rosy

Monday, 21 January 2013

Polskie Szambo

A ja nakrece film p.t."Polskie Szambo"
rez. Olaf Lukaszenka
scen. Roman Bezpanski
muz. Tercet Erotyczny
w rol. gl. Anna Budzik i Karol Hamburger
goscinnie Wodka Suflera

 Akcja toczy sie w uzdrowisku dla kuracjuszy Szczawno Zdroj.Znany podrywacz- w tej roli K. Hamburger- przesiaduje wieczorami w restauracji z dancingiem i na swoje zarty "lowi" chetne, znudzone kuracjuszki. Razu pewnego, udaje mu sie zbalamucic zone przedsiebiorcy pogrzebowego. Bawia sie do bialego switu, by pozniej wyladowac u niej w pokoju. Po kilku drinkach i pocalunkach wskakuja do lozka. On rozpina pierwszy guzik, a Anna na to: Oddam ci sie, jak zalatwisz mi udzial w programie "Gwiazdy na lodzie".On na to: Ofkors! I wykonal telefon do Ras-putina.

Saturday, 19 January 2013

Hrabstwo Rusinowa

co sie dzieje
gdzie sie podzial  wspomnien naszych czar
gdy na lawce zapijalem woda
cieplej wodki smak
gdy wybitym oknem wejer krzyczal
jarek pora spac
gdzie nasz park
gdzie nasz namiot na polanie
co wprowadzil nas w doroslych swiat
gdzie jest kajtek i warszawiak
gdzie jest lilii piekny kwiat
czy emzeta
wciaz z syreny oglada swiat
kto dzis pisze po tych murach
kto osiedla strzeze ulic
gdzie jest kordys i bartyla
bohaterzy naszych wczesnych lat
czemu wszyscy w szkocji anglii
czemu nie w namiocie
na polanie
otwieraja wino tanie
gdzie jest globus
gdzie jest skubi
wszystkie laski placza urzeczone waszym glosem
gdzie jest dzemek z nagim torsem
gdzie olecki z bujnym wasem
gdzie ta szkola
gdzie boisko
gdzie to sie podzialo wszystko

Wednesday, 16 January 2013

zbuntowane kalafiory

w moim ogrodzie zycia
wyrosl mi... kalafior
wepchal sie miedzy chryzantemy a rzodkiewke
i powiedzial ze roze
to moga mu liscia pobujac
rozwalil swe korzenie
niczym nogi na sofie
rozlozyl liscie
dumnie prezy leb do slonca
co za burak rzekla lilia
co za chamstwo obruszyla sie cebula
a kalafior zadumany
wypina piers i pnie sie do gory
nie baczac ze to juz listopad

Monday, 14 January 2013

xxx

spojrz jak sie pieknie stroja
jak pieknie mamia
jak sie poca i tlumacza
jak mlaskaja
spojrz jak pieknie cwierkaja
jak strosza piorka
jak sie pusza
jak tupia w miejscu nozkami
nawet ptaki tak nie potrafia

Sunday, 13 January 2013

one

one word
one sun
one moon
one star
one eden
one heaven
one heart
one light
one love
one life
one cheat
one lie
one punch
one step
one shudder
one tear
one dead
no more

Friday, 11 January 2013

jestem

jestem tylko walcze
jestem caly czas
jestem tu tylko walcze
jestem czekaj badz
jestem kocham patrze
jestem pisze
jestem kochaj mnie
jestem
zawsze badz

Thursday, 10 January 2013

cztery zapachy roku

czy wiesz czym pachnie wrzesien
wrzesien pachnie naszym poznaniem
czy wiesz czym pachnie zima
zima pachnie ujrzeniem
czy wiesz czym pachnie maj
mial pachnac bzem i toba
czy wiesz czym pachnie sierpien
pachnie wiecznym oddaniem

Tuesday, 8 January 2013

bohater dnia

jeden z moich pierwszych wierszy

szli cala chmara
dziesieciu moze dwunastu
szli cala ulica
wielcy
mocni
nietykalni
na drodze stanal im pies
on go kopnal i oplul
a oni bili mu brawo
oto nowy bohater
silny i potezny

szli cala chmara
szli cala ulica
na drodze stanal im klomb
on wyrwal mala bezbronna roslinke
zmiazdzyl ja na betonie
a oni bili mu brawo
oto nowy bohater
silny potezny
oto nowy bohater dnia

Monday, 7 January 2013

chcialbym przykleic sie
do grupy trzymajacej wladze
do intelektualnego gangu
lansujacego fitnes umyslowy
do treserow mozgownicy
do intelektualnych kulturystow
takich pudzianowskich inaczej
powywijac mentalna sztanga
dzwignac ciezar umyslowy
posilowac sie z logika
poczytac mrozka
i wypalic haszka
popic tekilke
i dziobnac hinduske

Sunday, 6 January 2013

anarchia

Anarchisci '80
-walka o dziure ozonowa;
-walka z komuna;
-walka o wolnosc;
-walka z wojskiem radzieckim okupujacym Polske;
-walka z cenzura;
-walka pod kazdym sklepem;
-walka w urzedzie paszportowym;
-walka z sasiadem ubekiem;
-walka z samym soba (depresja,proby samobojcze);
-walka z zomowcami i ormowcami;
-wachanie kleju w stanie kompletnego zalamania psychicznego;
-walka z obowiazkiem odbycia sluzby wojskowej;
-performens artystyczny wszelkiego rodzaju
-pisanie na murach hasel rewolucyjnych

Anarchisci XXw.
-walka z globalnym ociepleniem;
-walka z bankierami;
-walka z sieciowkami (Tesco, Starbucks);
-walka z US Army;
-walka pod St. Pouls Cathedrlas;
-walka z sasiadem (London riots);
-walka z samym soba (odmowa wykonywania pracy, nauki);
-walka  z riots police;
-dilerka dragow;
-bicie rekordow na play station;
-grafitti artystyczne, czesto tez oznaczajace teren dzialania gangow.

Saturday, 5 January 2013

wioli 1

chcialbym ciebie miec
pluszowa cala
a gdzieniegdzie mech

chcialbym ciebie miec
z atlasu cala
a gdzieniegdzie tiul

chcialbym ciebie miec
mietowa cala
a gdzieniegdzie miod

chcialbym ciebie miec
z bursztynu cala
a gdzieniegdzie srebrna nic

chcialbym ciebie miec
w koronkach cala
a gdzieniegdzie bez

granatowe blyski rzeki
w twoich oczach
wszystko drzy
kolorem twoich stop
i delikatem ud
w mej glowie pozar
oceanow wszystkich sztorm
cierniowe lzy kalecza twarz
ja plone

Lipa & pan nikt

Friday, 4 January 2013

na zbutwialym cokole
wypina dumnie piers
marszczy czolo do slonca
kolejny sukces matowej gwiazdy
kolejna dusza schlapana blotem

Wednesday, 2 January 2013

agacie 7

 Jest ciepla majowa noc. Hospicjum gdzies na peryferiach Polski. Stylowy palacyk prowadzony przez siostry zakonne. Czysto, schludnie i skromnie. Widac, ze potrzebny jest tu "zastrzyk gotowki". Wszystko tu dziala tylko dzieki dobremu zarzadzaniu siostry przelozonej. Na pierwszy rzut oka widac, ze czas zatrzymal sie tutaj w latach 70-tych. Palacyk polozony jest na niewielkim wzniesieniu w srodku lasu. Przepiekna i spokojna okolica, ale dojazd prowadzi przez bita, lesna droge. Cisza. Spokoj. Bezwietrznie. Przez otwarte okno slychac w oddali rechot zab i cykanie swierszczy.
 Milena lezy w sali na poddaszu skulona z bolu. Kolejna nieprzespana noc. Bol tak potwornie silny, ze nie pomaga nawet morfina. Brak tez sil, by poraz kolejny modlic sie by ustapil. To zlosliwy rak macicy, ktory pozera ja powoli i systematycznie od srodka. Wlasciwie wyrok zapadl juz pol roku wczesniej, gdy amputowano zoladek i czesc jelit. Teraz pozostalo tylko przygladac sie, jak ta bestia konsumuje Milene po kawalku, calkowiecie bezkarnie.
 Jest podlaczona do respiratora i kroplowki, ktora prawie bez przerwy tloczy w zyly zbawienna ulge. Przy lozku jest jeszcze wiele innych dziwnych urzadzen, ktore pomagaja jej przetrwac ostatnie dni. Sala ogolnie pusta i chlodna. Zbyt duza jak na dwie osoby.
 Milena teraz ma wiele czasu by przemyslec swoje zycie. Wystarczajaco duzo, by zrobic rachunek sumienia. Przypomina sobie chwile, gdy przy boku byl zawsze On. Zawsze pomocny w potrzebie, zawsze przy niej, zawsze mowiacy "kocham cie". Mowil to setki razy dziennie i czasami tego "kochania" miala dosc. Ale teraz moglby pojawic sie choc na chwilke. Moze by ulzylo choc na sekunde?
 Jednak On nie przyjedzie. Rozstali sie dawno temu. Po niedlugim czasie wyjechal na stale za granice. Milena na rodzine tez nie moze zbytnio liczyc. Najmlodsza corka, w wieku gimnazjalnym, niewiele z tego rozumie i ma swoje wazne sprawy i problemy. Srednia, wyszla za maz za przystojnego przedsiebiorce i razem zapracowani blagaja, by doba trwala 30 godzin. Najstarsza corka, nie tak dawno przeprowadzila sie z narzeczonym do Paryza, gdzie urodzila dwojke dzieci i malzenska sielanka na tym sie zakonczyla. Jej ukochany zniknal tak szybko, jak bilety na koncert Rolling Stones.
 Przez te wszystkie tygodnie pobytu w hospicjum, zaprzyjaznila sie z drzewami, ktore czesto zagladaly do jej okna. Codziennie rano budzily ja szumiac jej ulubiona melodie piosenki jakiegos warszawskiego hipisa. Jednak pragnienie, nie tylko za kims bliskim wciaz rosnie. Popekane i suche usta probuja cos wykrzyczec:
- Wody...
- Wodyyyyyy...
Cisza. Nawet zywej duszy w poblizu.
- Jest tam kto? Blagam! Dajcie mi wody!
- Prosze nie krzyczec. Jest druga nad ranem.Wszystkich pani pobudzi. -Skarcila pielegniarka.- Wystarczy wcisnac guzik nad lozkiem- dodala podajac wilgotna szpatulke owinieta bandazem i wrocila do dyzurki na parterze.
- Co za pieprzony przycisk!- Zaklela w myslach Milena.- Nigdy sie do niego nie przyzwyczaje.
 Zmoczyla spekane wargi. Po tych wspomnieniach bol jaby ustapil. Probowala zasnac.
 Wstawal nowy dzien. Drzewa jak zwykle zagladaly przez okno do jej sali aby sie przywitac. Jednak dzis nie szumialy znanej melodii. Dzis byly inne. Niespokojne. Kolysaly sie nerwowo na wszystkie strony, jakby chcac powiadomic wszystkich, ze cos sie wydarzylo.
 Milena lezala nieruchoma na podlodze. Obok niej roztrzaskany respirator i kroplowka. Ponownie wybrala inne zycie.
 Znow sama...